Reklama

Media - służba czy władza?

W mediach znów zrobiło się głośno na temat wolności, a szczególnie wolności słowa. Dyskusja, która za sprawą opublikowanych w duńskim dzienniku karykatur Mahometa ogarnęła cały świat, w Polsce ma wymiar szczególny. Tak niedawno jeszcze przecież istniała tu cenzura, która tamowała każdy przejaw myśli niezależnej od „jedynej słusznej władzy”. Nic więc dziwnego, że bardzo łatwo tu szafować argumentami o wolności słowa i o zagrożeniu cenzurą. Na wolność słowa my, Polacy, jesteśmy szczególnie uczuleni.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W imię wolności

Grzegorz Gauden w tekście uzasadniającym opublikowanie karykatur Mahometa w Rzeczpospolitej swoje stanowisko motywował, właśnie strasząc ingerencją w świętą dla mediów wartość: wolność słowa. „W wolność mediów w Europie usiłują ingerować politycy państw islamskich. Publicznie palone są flagi Danii, a terroryści grożą zamachami i porywaniem obywateli krajów, w których wolne i niezależne od państwa dzienniki w imię solidarności opublikowały karykatury. Wolna prasa i wolne państwa nie mogą ulec temu szantażowi”. Mało tego - spór ten naczelny Rzeczpospolitej wpisał w modny w mediach „konflikt cywilizacji”, mówiąc, iż: „doszło do najpoważniejszego w ostatnim czasie zderzenia między dwiema wielkimi kulturami. Spór dotyczy fundamentalnych dla nas wartości. Prawa do wolności, w tym swobody wypowiedzi. Zdecydowaliśmy się przedrukować te karykatury, bo całkowicie odrzucamy metody, do których odwołali się islamscy przeciwnicy publikacji. Wolności wypowiedzi trzeba bronić. Także wtedy, kiedy nie zgadzamy się z ich treścią”.
Ta batalia o „prawo do wolności wypowiedzi” zbiegła się w Polsce w czasie z inną, wewnątrzpolską „aferą”, jaką było obrażenie się większości dziennikarzy o to, że tylko wybrane media zdobyły „newsa” w postaci transmisji z parafowania paktu stabilizacyjnego. Dziennikarze zostawili swój sprzęt i na znak protestu opuścili salę, w której miało się w obecności mediów dokonać podpisanie porozumienia, a oburzając się w komentarzach podziałem mediów na „równe i równiejsze”, powoływali się na konstytucyjne prawo do informacji. Mamy zamach na wolność mediów! - ubolewały autorytety.
Media mówią o wartościach „naszej cywilizacji”, ale wygląda na to, że jedyną wartością, za którą gotowe są stanąć murem, jest wolność słowa (rozumiana specyficznie - raczej jako „swawola wypowiedzi”). Wolność to słowo często używane we współczesnym świecie, bardzo często też nadużywane. Jest bowiem na tyle chwytliwe i na tyle pojemne, że bardzo łatwo można weń włożyć wszystko, co jest w danej chwili wygodne. Dochodzimy tu do paradoksu: oto najbardziej narażone na manipulację jest słowo, które ma oznaczać zupełne jej przeciwieństwo, czyli wolność.
„To jest Europa, jeśli chodzi mi coś po głowie, to o tym mówię” - powiedziała Ayaan Hirsi Ali, autorka scenariusza do filmu o przemocy wobec muzułmańskich kobiet (cyt. za: Wolność słowa nie jest prowokacją, Rzeczpospolita, 4 lutego 2006 r.). Pozostaje jednak pytanie, czy tak właśnie należy rozumieć wolność? Czy wolność to swawola, gdzie każdy może robić i mówić to, co mu się żywnie podoba, nie ponosząc żadnych konsekwencji; czy też wolność związana jest z odpowiedzialnością: wolno mi powiedzieć wszystko, ale muszę się liczyć z tym, że poniosę konsekwencje tego, co powiedziałem? Wolność słowa nie oznacza wolności bezkarnego obrażania czy ranienia kogoś. Słowa wcale nie są obojętne i nieszkodliwe. Słowem można ranić, a nawet zabić. „Jeśli dmuchać będziesz na iskrę - zapłonie, a jeśli spluniesz na nią - zgaśnie, a jedno i drugie pochodzi z ust twoich” - pisał biblijny mędrzec (Syr 28, 12). Mówiąc o wolności wyrażania myśli, trzeba też zadać pytanie: Czy realizując swoją „wolność”, szanuję wolność innych, np. wolność do zachowania rzeczy dla innych świętych, jak dobre imię Proroka i poszanowanie jego wizerunku? Jeśli zaś kogoś obrażam, powinienem być gotów ponieść za to konsekwencje.

Medialny matrix

Przy okazji tego sporu o wolność warto jednak dostrzec jeszcze jedno: przemiany mentalności społeczeństwa i walkę o zmianę autorytetów, mających na nie wpływ. W okresie romantyzmu takimi autorytetami byli wieszczowie, którzy z braku instytucji niepodległego państwa pełnili rolę „sumienia narodu”, jego mózgu, serca, pozwalającego podzielonemu między zaborców narodowi zachować byt i jedność. Podobną rolę (nieważne - zasłużenie czy też nie) pełnili artyści (zwłaszcza aktorzy) w czasach PRL, a szczególnie w czasie stanu wojennego. Nieodmiennie w ankietach prowadzonych na temat postaci i instytucji obdarzanych zaufaniem społeczeństwa pojawiały się osoby duchowne, Kościół, a zwłaszcza Papież Jan Paweł II. Media, związane z dawnym komunistycznym układem, kwitowane były powszechnie zdaniem: „Publikatory kłamią”.
Obecnie coraz wyraźniej widać zjawisko niszczenia wszelkich autorytetów, z autorytetem Kościoła i nieżyjącego Ojca Świętego włącznie, w miejsce zaś „sumienia” już nie tyle narodu (wszak to kategoria źle widziana przez szermierzy politycznej poprawności), co społeczeństwa, wciskają się wszędobylskie media. To one mają o wszystkim donosić (powołując się na „prawo do informacji”, wciskają się nawet za klasztorny mur, jak pokazuje to nagłośniona na całą Polskę sprawa wewnętrznego konfliktu w jednej ze wspólnot zakonnych), to one mają osądzać wszystko i wszystkich, same nie będąc osądzane (bardzo chętnie wydają wyroki na innych, broniąc się jednocześnie przed zakusami zlustrowania mediów), to one, zgodnie ze starą zasadą „dziel i rządź”, rysują linie podziałów i konfliktów, nie omijając także kościelnego podwórka.
W okresie, gdy rodziły się środki społecznego przekazu, doceniono ich wpływ na społeczeństwo, nazywając je czwartą władzą. Niezależne od trzech władz: ustawodawczej, sądowniczej i wykonawczej, media przez możliwość „patrzenia na ręce” każdej z nich miały gwarantować ich właściwe działanie. Dlatego wolność słowa jest tak newralgicznym punktem każdej demokracji. Wolne media mają służyć społeczeństwu.
Kiedy obserwujemy to, co dzieje się ostatnio w mediach, może się jednak wydawać, że mediom znudziła się „służba” społeczeństwu, ba, nawet odgrywanie roli „czwartej władzy” jest już niewystarczające. Są na tyle potężne, że faktycznie chcą pełnić funkcję pierwszej władzy, wpływając skutecznie na każdą z pozostałych: lobbując za jednymi rozwiązaniami prawnymi bądź ośmieszając inne, stawiając wybrane osoby przed swój trybunał i osądzając je bez możliwości apelacji albo interweniując w sprawach konkretnych rozwiązań administracyjnych. Kiedy patrzę bowiem, jak swoją „służbę” wypełniają dziś najpotężniejsze media, przypomina mi się przewrotne pytanie, które zadał wchodzącemu do lokalu milicjantowi pewien podchmielony obywatel: „Panie władzo, czy jest Pan na służbie?”.
W wielu opowiadaniach science fiction ludzkość staje przed zagrożeniem, które sama stworzyła: oto wytworzona przez naukowców sztuczna inteligencja (komputery bądź stworzone na ich bazie roboty) usamodzielnia się, niepostrzeżenie przejmując całkowitą kontrolę nad własnym twórcą - człowiekiem. Na tym pomyśle opierał się główny wątek choćby głośnego przed paru laty filmu Matrix. Być może na kanwie wydarzeń ostatnich dni należałoby zapytać, na ile żyjemy w „medialnym matrixie”, w którym rzeczywistość kreują nie tyle realne wydarzenia, co wybrane przez dziennikarzy „fakty medialne”, a sposób myślenia i oceniania - opinie redaktorów.
W 1982 r., jeszcze w stanie wojennym, grupa najbardziej znanych muzyków rockowych (m.in. z grup TSA, Perfect, Maanam) zaangażowała się w projekt, który zaowocował nagraniem płyty I Ching. W tekstach piosenek, opatrzonych wspólnie nazwą chińskiej Księgi przemian sprzed 3 tys. lat, zebrana przez Zbigniewa Hołdysa grupa muzyków stworzyła własną artystyczną wizję jak najbardziej współczesnej rzeczywistości zniewolonego narodu. To była specyficzna forma walki o wolność. Dziś, gdy media znów szafują argumentem o wolności słowa, warto tytułem przestrogi wrócić przynajmniej do jednego tekstu Zbigniewa Hołdysa z tej płyty, zatytułowanego Gazeta - okazuje się bowiem coraz bardziej aktualny: „Gazeta czuwa / Gdy ty śpisz / Gazeta twoją matką jest (…) Gazeta czyta w myślach twych / I po śniadaniu mrucząc śpi / (…) Nigdy nie podrzesz jej / Nigdy jej nie dasz rady zgnieść / Nie wylądujesz tam / Gdzie nie ma jej / Zapłacisz każdą z cen / Bo to twoja cena jest / Z wydrukowanych ścian / Sklejonych niby świat / Nie podrzesz nigdy jej / Nie uciekniesz nigdy jej / (…) Gazeta żyje / Gazeta czuwa / Gazeta cierpi / Gazeta matką twoją jest” - pisał przed 24 laty rockowy gwiazdor.
Media mogą służyć wolności, ale - jak o tym wiedzą doskonale zarówno wszelkie totalitarne reżimy, jak i najpotężniejsze koncerny - mogą też w doskonały sposób manipulować i zniewalać. Może więc warto dziś, w kontekście powszechnego szermowania argumentami o wolności słowa i zarzutami o atak na „niezależne” media, przekształcić przewrotne pytanie podchmielonego obywatela i zapytać: Czwarta władzo, czy jesteś dziś na służbie? A jeśli tak, to na czyjej?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2006-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kobiety jako pierwsze usłyszały orędzie o zmartwychwstaniu. Teraz trwają w centrum modlitwy Kościoła

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Po upadku Bóg wychodzi ku człowiekowi oraz pyta: „Gdzie jesteś?”. To pytanie nie służy zdobyciu informacji. Wprowadza człowieka w prawdę o jego miejscu. Adam ukrywa się wśród drzew ogrodu. Lęk zastępuje dawną bliskość.
CZYTAJ DALEJ

Niezbędnik Katolika miej zawsze pod ręką

Do wersji od lat istniejącej w naszej przestrzeni internetowej Niezbędnika Katolika, która każdego miesiąca inspiruje do modlitwy miliony katolików, dołączamy wersję papierową. Poręczny modlitewnik jest dostępny wraz z naszym Tygodnikiem Katolickim "Niedziela". Dostępna jest również wersja PDF naszego Niezbędnika!

CZYTAJ DALEJ

Przez cały rok bezinteresownie pomagali, oddając serca potrzebującym. Dziś można zrobić coś dla nich!

2026-05-25 12:22

[ TEMATY ]

zbiórka

Szkolne Koło Caritas

Gorzów Wlkp.

Pielgrzymka do Włoch

s. Dalia Matusiak

Młodzi wolontariusze bezinteresownie pracowali przez cały rok. Dziś zbierają środki na pielgrzymkę do Włoch. Można ich wspomóc!

Młodzi wolontariusze bezinteresownie pracowali przez cały rok. Dziś zbierają środki na pielgrzymkę do Włoch. Można ich wspomóc!

Wolontariusze Szkolnego Koła Caritas przy SP 20 w Gorzowie Wlk. przez miniony rok bezinteresownie oddawali serce potrzebującym. Dziś ich opiekunowie, zachęcają, by zrobić coś dla nich.

– Chcemy zabrać ich na wyjątkową pielgrzymkę do Włoch – „Verso l’alto” (W górę!) śladami św. Carlo Acutisa i św. Piotra Jerzego Frassatiego – mówi opiekunka SKC s. Dalia Matusiak. – Dla wielu z tych dzieciaków to jedyna szansa na taki wyjazd. Koszty transportu i pobytu są jednak ogromne. Nie możemy pozwolić, by brak pieniędzy przekreślił czyjeś marzenia i całoroczną, ciężką pracę. Oni naprawdę na to zasłużyli, dlatego ruszyliśmy z oficjalną zbiórką. Bądźcie skrzydłami dla naszej młodzieży! Każda pomoc to gigantyczny krok bliżej celu. Dziękujemy za Wasze ogromne serca! Zapraszamy do udostępniania! – zachęca siostra.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję