Reklama

Gadu-gadu z księdzem

Biblijne chybił trafił

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Spotkałam się z praktyką otwierania Pisma Świętego na chybił trafił. Moja znajoma, ilekroć ma jakiś problem albo wątpliwość, bierze Biblię, w dowolnym miejscu otwiera tekst i szuka tam odpowiedzi na swoje pytanie. Uważa, że to najdoskonalsza metoda dialogu z Panem Bogiem. Przyznam, że kilka razy spróbowałam, ale jakoś nie zrozumiałam, o co może chodzić Panu Bogu. Byłam szczególnie zdezorientowana, kiedy otworzyły mi się fragmenty ze Starego Testamentu, które już kompletnie nie pasowały do moich sytuacji. Zaczęłam więc otwierać tylko Nowy Testament, ale i tu nie zawsze napotykam na odpowiedź na moje problemy. Nie rozumiem tej metody otwierania Pisma Świętego tak na chybił trafił. Co Ksiądz sądzi o tego typu praktykach?
Karolina

Przyznaję się od razu, że sam często tak robię. Po dłuższej modlitwie i rozmowie z Bogiem otwieram Pismo Święte w dowolnym miejscu i zaczynam czytać, wsłuchując się, które ze słów Pana Boga jakoś szczególnie mnie poruszają. Mam jednak do tego typu praktyk pewien dystans i kilka ważnych założeń. Po pierwsze - nigdy to otwieranie Biblii nie jest dla mnie wróżbą czy losowaniem Słowa Bożego. Nie traktuję go więc magicznie. Po drugie - czytam otwarty fragment w świetle mojego rozumu oświeconego wiarą. Poddaję przeczytane słowa racjonalnemu rozeznaniu, czyli pytam się, jak się to ma do mojego życia i co może dla mnie znaczyć. Po trzecie - zakładam, że Pan Bóg nie musi mi dać gotowej odpowiedzi tu i teraz. Czasem nie znajduję w czytanym fragmencie niczego, co by mnie poruszyło albo oświeciło moje problemy. Wiem wtedy, że Bóg każe mi szukać dalej. Zdarza się też i tak, że w danej chwili wskazany tekst nic mi nie mówi, ale po czasie nagle zdumiewam się, że było to prawdziwe proroctwo i że czas pokazał, o co chodziło Panu Bogu w tym fragmencie. Po czwarte - często przy takim otwieraniu Słowa Bożego w sposób szczególny poruszają mnie jakieś słowa. Mówię wtedy, że te konkretne słowa bardzo mocno mi „świecą”, mój umysł się na nich zatrzymuje, a moje serce jakoś szczególnie przeżywa to konkretne zdanie. Mocno je wtedy biorę do siebie i próbuję je rozeznawać i odnieść do mojego życia, nawet jeśli nie bardzo rozumiem. Kiedy jakieś zdanie z otworzonego fragmentu mocno mi „świeci”, czuję, że zadaje mi je sam Pan Bóg. Oczywiście, że życia duchowego nie można sprowadzić tylko do takiej praktyki, a otwieranie Pisma Świętego w dowolnym miejscu nie może stać się jedynym źródłem rozeznania duchowego, bo rozeznanie to proces, w którym musi wystąpić wiele czynników. Z tym spontanicznym otwieraniem Biblii mam wiele cudownych doświadczeń. Kiedyś jeden z członków naszej wspólnoty nie miał mieszkania. Miał już żonę i małe dziecko, ale ciągle błąkał się po jakichś wynajmowanych pokoikach. Postanowiliśmy mu pomóc. On sam zapytał Boga o to, jak ma rozwiązać swój problem z mieszkaniem. Otrzymał słowo o sali na górze, którą uczniowie mieli przygotować na spożycie Paschy. Nasz współbrat zrozumiał, że przez te słowa Bóg przygotował mu mieszkanie i że ma to być mieszkanie dosłownie na górze. Denerwowaliśmy się na niego, kiedy odrzucał wszystkie propozycje mieszkań na parterze, tłumacząc, że Bóg przygotowuje mu mieszkanie na górze. Pamiętam, jak sam nazwałem go kimś nawiedzonym, kto się uczepił jakiegoś fragmentu Pisma Świętego i fanatycznie się go trzyma. Wkrótce jednak okazało się, że on i jego rodzina otrzymali zgodę na zaadaptowanie strychu w kamienicy na duże i piękne mieszkanie. Pan Bóg jest naprawdę bardzo dosłowny! I jeszcze przykład z ostatnich dni. Miałem jakiegoś wyjątkowego „doła”. Wszyscy o coś mieli do mnie pretensje, nic mi nie wychodziło i w ogóle taki klasyczny dołek połączony z pretensjami do Pana Boga. W takim nastroju otwieram Pismo Święte i otrzymuję odpowiedź od Boga, że uczeń nie może być nad Mistrza, że skoro Jego prześladowali, to dlaczego ja mam gładko iść przez życie. Dobrze to zrozumiałem. Przeprosiłem Pana Boga za marudzenie i od razu odzyskałem chęci do życia. Warto czasem w ten sposób pogadać z Panem Bogiem.

Zachęcamy naszych Czytelników do dzielenia się swoimi wątpliwościami i pytaniami dotyczącymi wiary. Na niektóre z nich postaramy się znaleźć odpowiedź. Na naszych stronach internetowych www.niedziela.pl jest też specjalny adres, pod który można napisać w każdej sprawie: pytania@niedziela.pl

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2006-12-31 00:00

Oceń: +7 -5

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zaczyn, który rodzi do życia

[ TEMATY ]

homilia

rozważania

Adobe Stock

Rozważania do Ewangelii Mt 13, 31-35. <- KLIKNIJ

Poniedziałek, 27 lipca. Dzień Powszedni.
CZYTAJ DALEJ

Pan potrafi z ukrytego zaczynu przemienić całe ciasto życia

[ TEMATY ]

rozważania

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Jeremiasz otrzymuje polecenie wykonania znaku bardzo wymownego. Ma kupić lniany pas i nosić go na biodrach. Len przywołuje świat czystości i świętej służby; pas przylega do ciała, mówi więc o bliskości. Następnie prorok ma ukryć go przy Perat. Wielu odczytuje tę nazwę jako Eufrat, inni wskazują pobliskie miejsce o podobnym brzmieniu. Sens znaku pozostaje czytelny: pas zostaje oddalony, ukryty, wystawiony na zniszczenie. Po wielu dniach okazuje się spróchniały i do niczego nieprzydatny. Pan sam wyjaśnia znaczenie. Chciał, by Izrael i Juda przylgnęli do Niego tak ściśle, jak pas przylega do bioder. Lud miał być dla Boga „na imię, na chwałę oraz na ozdobę” - miał nosić Jego obecność pośród narodów. Pycha i chodzenie za obcymi bogami zniszczyły tę więź. Znak odsłania więc karę i zarazem powołanie. Człowiek został stworzony do bliskości z Bogiem; z niej czerpie spójność i zdolność pełnienia swojej misji. Los pasa mówi sam za siebie: siła świadectwa płynie ze słuchania słowa. Bóg przypomina, do czego przeznaczył swój lud.
CZYTAJ DALEJ

Dzwony kościoła Świętej Trójcy w Bydgoszczy mają zamilknąć. Kto będzie następny?

2026-07-27 19:51

[ TEMATY ]

dzwony

Adobe Stock

Po ponad stu latach nieprzerwanej służby tradycyjny głos dzwonów wzywający do modlitwy w bydgoskiej parafii Świętej Trójcy może zostać uciszony. Decyzja władz miejskich o uznaniu liturgicznego dźwięku za „przekroczenie norm hałasu” wywołała poruszenie i smutek wśród wiernych.

Dzwony kościoła Świętej Trójcy w Bydgoszczy przez ponad wiek były stałym elementem krajobrazu dźwiękowego miasta. Oznajmiały godziny Mszy Świętych, towarzyszyły parafianom podczas radosnych sakramentów małżeństwa, uświetniały uroczystości kościelne i żegnały zmarłych. Dziś – decyzją Urzędu Miasta Bydgoszczy – zostały potraktowane wyłącznie w kategoriach norm emisji dźwięku w strefie miejskiej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję