Reklama

Szkodliwe eksperymenty

Niedziela Ogólnopolska 24/2008, str. 36-37


FOTOSZTAJNER

<br>FOTOSZTAJNER

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

W ministerialnym gmachu przy alei Szucha w Warszawie przygotowywana jest nowa reforma nazywana „obniżeniem wieku obowiązku szkolnego”. Jest cicha, szybka i pozbawiona szerszej społecznej refleksji. Wielu rodziców przyszłych sześciolatków wysyła do MEN protesty. Skutki reformy mogą być jednak daleko poważniejsze niż smutna konieczność przebywania malucha w nieprzyjaznych mu szkolnych murach.
Postulat obniżenia wieku rozpoczynania nauki szkolnej formułowany był kilkakrotnie przez kolejnych ministrów edukacji. Potrzebę zamiany szkolnej i przedszkolnej „zerówki” w klasę I uzasadniano wówczas głównie koniecznością wygospodarowania dodatkowego czwartego roku nauczania dla zbyt nabrzmiałego programowo liceum. Zmiany, jakie zapowiada obecnie Ministerstwo, przesuwają egzamin maturalny z 19. na 18. rok życia, a więc niweczą ten zamiar.
Zastanówmy się nad sensem tych zmian. To oczywiste, że treści programowych likwidowanej klasy maturalnej w żaden sposób nie zastąpi rok kształcenia elementarnego (realizowanego i dziś pod nazwą obowiązkowego wychowania przedszkolnego). Reforma nie wprowadzi też w najbliższych latach pięciolatków w obowiązkową edukację przedszkolną, bo dostępność przedszkoli w Polsce jest najniższa wśród krajów UE. Taki zabieg wymagałby wcześniejszego sześciokrotnego (!) zagęszczenia na wsiach sieci placówek przedszkolnych.
Jak widać - pod stosowanym obecnie hasłem „obniżenie wieku szkolnego” - w rzeczywistości kryje się skrócenie okresu nauczania. Trudno zrozumieć sens tych zmian. Młodzi Polacy będą o rok wcześniej wchodzili na europejski rynek pracy, ale będą gorzej przygotowani do konkurowania na tym rynku.

O zmianach programowych

Obniżenie wieku kształcenia pociąga za sobą konieczność przebudowy programów nauczania na wszystkich etapach szkolnej edukacji „tak, aby treść i sposób kształcenia były przystosowane do możliwości ucznia związanych z etapem jego rozwoju” (z komunikatu MEN). Rozumiane w ten sposób zmiany programowe oznaczają w praktyce ograniczanie treści idące w parze z ich infantylizacją.
Przeżywamy w Europie kryzys pedagogiki jako nauki, a w kryzysie żyją i rozprzestrzeniają się różnorodne mity. Jednym z nich jest twierdzenie, że w dobie pełnego dostępu młodego człowieka do internetowej informacji mało istotne są treści nauczania i obojętny jest materiał tematyczny, na którym uczymy dziecko czytać, liczyć, tworzyć, a szkoła ma się skupić na kształceniu kompetencji kluczowych - czytaniu ze zrozumieniem, rozumowaniu, współdziałaniu w grupie, itp. Nie ujmując nic cennym kompetencjom kluczowym, należy mieć nadzieję, że mit o nieważności treści nie zapanuje w polskiej polityce edukacyjnej. Poczynił on wystarczająco duże spustoszenie w programach kształcenia krajów Zachodu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Trudniej na starcie

Reklama

W roku 2007 Akademia Świętokrzyska realizowała w ramach projektu unijnego ogólnopolskie badania „Dziecko sześcioletnie u progu nauki szkolnej”. Objęły one sześciolatków z „zerówek” szkolnych i z przedszkoli. Raport z badań odsłania zdecydowaną przewagę sześciolatków z przedszkoli nad sześciolatkami ze szkół. Dzieci są aktywniejsze, cechuje je wyższy poziom rozwoju umysłowego, uzyskują lepsze wyniki w przygotowaniu do czytania, pisania, liczenia oraz w rozumowaniu. Intensywniej rozwinęły zdolności poznawcze, analizę i syntezę słuchową i wzrokową. Mają też wyższe poczucie kontroli wewnętrznej, potrafią lepiej dbać o porządek, sprawniej posługują się przyborami szkolnymi i lepiej o nie dbają. Nawiązują łatwiej kontakt z innymi, są bardziej opiekuńcze, potrafią lepiej oceniać zachowanie rówieśników. Nie są uległe ani zbyt ciche, poprawnie wykonują polecenia, częściej wykonują zadania bez pomocy, wykazują większą wytrwałość i większe zainteresowanie, lepiej koncentrują uwagę, są bardziej pewne swojej decyzji. Przewaga dzieci ze szkolnych „zerówek” uwidoczniła się tylko w jednej dziedzinie - wykazują one wyższy poziom umiejętności ruchowych w zakresie rzutów i chwytów.
W badaniach o łącznym koszcie 8,5 mln zł partycypowało Ministerstwo Edukacji Narodowej. Wyniki dały ministrowi mocną podstawę do starań o rozwój edukacji przedszkolnej sześciolatków kosztem szkolnych „zerówek”. Decyzje MEN przeczą wnioskom z badań. Przeniesienie dzieci z przedszkoli do szkół pogorszy, a nie poprawi szkolny start sześciolatka.

Gorzej na finiszu

Wyniki międzynarodowych badań porównawczych PISA, przyjmowane za wskaźnik jakości edukacji, są powszechnie znane. Młodzi Polacy plasują się na mocnej średniej pozycji. Warto jednak zauważyć, że testom poddawana jest młodzież w wieku 15 lat, a dla jakości edukacji najważniejsze jest to, co rozgrywa się na jej finiszu. W większości krajów rozwiniętych nauczanie szkolne prowadzone jest do 18.-19. roku życia, jednak obowiązek szkolny kończy się już w wieku 16-17 lat. Spory procent uczniów „wypada” wówczas z systemu szkolnego. Polska ma przedłużony do 18 lat obowiązek kształcenia, co wyróżnia ją jako kraj, w którym aż 91,7% uczniów kończy szkoły ponadgimnazjalne (unijny cel to 85%, zaś średnia dla Europy wynosi niecałe 78%). Jeśli informację tę zestawimy z faktem kończenia liceum przez polskich uczniów w 19. roku życia, to zrozumiemy, skąd bierze się uznanie krajów zachodnich dla wykształcenia Polaków. Rezygnacja z tego atutu będzie największą, najpoważniejszą, niepowetowaną stratą dla polskiej oświaty.

Tropem „standardów europejskich”

Reklama

Pomysł reformy uzasadniony został przez minister Katarzynę Hall „potrzebą dostosowania polskiego systemu szkolnictwa do standardów europejskich”. Problem w tym, że... nie ma takich standardów.
Statystycznie ujmując, większość krajów Europy rzeczywiście prowadzi kształcenie ogólne młodzieży w przedziale wiekowym 6-18 lat. Jednak nie jest to normą. W Danii, Szwecji, na Litwie, w Estonii czy w Finlandii przedział ten jest taki jak w Polsce - 7-19 lat. I to właśnie z Finlandii próbuje się dziś czerpać wzorce, bo według badań PISA szkoła fińska przoduje w osiągnięciach edukacyjnych. Krajami, które z kolei najsilniej obniżyły wiek obowiązku szkolnego, są: Anglia (5-18 lat) i Irlandia Płn. (początek - 4 lata). Uproszczeniem byłoby twierdzenie, że stanowi to przyczynę obserwowanej obecnie recesji brytyjskiego szkolnictwa publicznego, niemniej podążanie przez Polskę anglosaskim śladem jest mocno ryzykowne.
Dlaczego Polska miałaby zrezygnować z przynoszącego dziś dobre efekty przedziału nauczania 7-19 lat, poprzedzonego obowiązkowym wychowaniem przedszkolnym sześciolatków?

Przewidywane straty

Zapowiedziana reforma skróci cykl kształcenia ogólnego w Polsce. Mocno ograniczy treści nauczania. Pogorszy warunki startu szkolnego sześciolatka. Zmniejszy przewagę Polaków na europejskim rynku zatrudnienia. I w dodatku wygeneruje dodatkowe koszty.
Na wydatki związane z reformą złożą się: koszty utrzymywania w szkołach do 2020 r. dodatkowego rocznika uczniów (oddziały połączą sześcio- i siedmiolatków), koszty przebywania większej liczby dzieci w świetlicach szkolnych, koszty przygotowania szkół podstawowych na przyjęcie dzieci młodszych, oraz koszty przekwalifikowania nauczycieli. Wymienione kategorie wydatków nie przyczynią się do poprawy jakości nauczania, ani nie podniosą jego standardu.
Nawet w największym przypływie dobrej woli trudno jest zrozumieć sens reformy, która przynosi straty uczniowi i państwu.

Obecne wyzwania

Jest co naprawiać w polskiej oświacie, chociażby rzadka sieć przedszkoli. Ministerstwo podjęło już w tym zakresie działania naprawcze w postaci propozycji przedszkoli alternatywnych. Dobry pomysł, ale trzeba go pilotować, wzmacniać, modyfikować, uzupełniać pomysłami innymi. Odczuwalna poprawa dostępności przedszkoli w Polsce byłaby dużym sukcesem ministra.
Jest w oświacie i inny poważny problem, który wymaga szybkich, radykalnych działań. To upadek szkolnictwa zawodowego. Rynek pracy woła o wykwalifikowanych robotników, a szkoły kształcące w zawodach są, jedna po drugiej, zamykane. Wiele do życzenia pozostawia też poziom zawodowego kształcenia. To poważne wyzwanie dla resortu.
Jeśli chcemy podnosić jakość oświaty w Polsce, musimy mieć system wspierania najsłabszej grupy uczniów i system kształcenia uczniów wybitnie zdolnych. Potrzeba prowadzenia zajęć pozalekcyjnych w tych dwóch kierunkach została zawarta w Strategii Edukacji na lata 2007-2013. To doskonałe zadanie dla zaangażowania unijnych funduszy.
Wiele spraw w polskim szkolnictwie wymaga spokojnego naprawiania i doskonalenia, bez wywracania systemu. Rewolucje edukacyjne są czasem konieczne, ale same w sobie są rzeczą złą. O powodzeniu w nauczaniu decydują bowiem ciągłość i komplementarność programowa oraz organizacyjny spokój. Filozofia permanentnej zmiany, będąca kołem zamachowym współczesnej gospodarki, jest wrogiem edukacji.
Wciąż reformując, niczego nie doskonalimy. Narażamy się za to na eksperymenty szkodliwe.

Jolanta Dobrzyńska - b. wicedyrektor Departamentu Kształcenia i Wychowania MEN, członek zespołu ds. reformy szkolnictwa ponadgimnazjalnego za: „Wychowawca” nr 5/2008, s. 6-7.

2008-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Komunikat diecezji włocławskiej w związku z pojawiającymi się nadużyciami muzycznymi w świątyniach

2026-01-11 10:50

[ TEMATY ]

muzyka kościelna

diecezja włocławska

Diecezja włocławska

W związku z pojawiającymi się nadużyciami muzycznymi zgłaszanymi do Diecezjalnej Komisji ds. Muzyki Kościelnej przypominamy kilka kwestii związanych z tą tematyką. Za wszystkie sprawy związane z muzyką w świątyni odpowiada proboszcz / administrator parafii z pomocą wikariuszy i organisty. W razie wątpliwości zawsze może zwrócić się do komisji - czytamy na stronie diecezji włocławskiej.

Szczególnej uwagi wymaga repertuar i sposób wykonywania muzyki podczas liturgii zawarcia sakramentu małżeństwa. Wartą polecenia praktyką jest informowanie narzeczonych o zasadach dotyczących muzyki kościelnej już podczas ustalania daty ślubu, by nie zostać postawionym w niekomfortowej sytuacji tuż przed uroczystością.
CZYTAJ DALEJ

Być dla kogoś światłem

2026-01-13 14:30

Niedziela Ogólnopolska 3/2026, str. 20

[ TEMATY ]

homilia

Adobe Stock

Liturgia Słowa uwrażliwia nas na posłannictwo nie tylko samego Chrystusa, ale również każdego z nas. Jeszcze brzmią w naszych sercach kolędy obwieszczające Narodzenie Jezusa, my jednak nie możemy zatrzymać się przy żłóbku, musimy zmierzać ku Ogrodowi Oliwnemu i Kalwarii, gdyż tam jest cel i misja naszego pielgrzymowania. I choć mamy obrany cel, to ważna pozostaje również wędrówka, nazwana pielgrzymowaniem, co było tak bardzo podkreślane w Roku Jubileuszowym 2025. Pielgrzymowanie stało się nie tylko znakiem nadziei, ale nade wszystko znakiem wiary oraz miłości do Chrystusa, wyrażonej także w miłości do drugiego człowieka. Jesteśmy zatem tymi, którzy niosą Chrystusa – przez nas Bóg ma być rozsławiany. Po raz kolejny słowo Boga mobilizuje nas do bycia apostołem. Skoro przyjąłeś Jezusa za swojego Mistrza i Zbawiciela, musisz być Jego świadkiem. Bóg, który obdarza cię swoim błogosławieństwem, napełnia cię swoim Duchem, który daje ci siłę do tego, by żyć w całej pełni, ustanawia cię światłem dla tych, którzy pobłądzili we współczesnym świecie. I choć mogłoby się wydawać, że się nie nadajesz lub że nie jesteś godny czy odpowiedni, to On nazywa cię nie sługą, ale światłością dla innych – dla tych, którzy może stali się poganami albo są nimi od dawna. Musisz być tym, który podźwignie, podniesie, który wskaże właściwy sens i cel ziemskiego życia. Może będziemy jedynymi na drodze drugiego człowieka, którego uratujemy i wyrwiemy z obłędu, spirali ciemności grzechu i bezsensu życia.
CZYTAJ DALEJ

Czy Mass media są ważnym narzędziem w służbie dobra czy zła? [Felieton]

2026-01-18 18:11

ks. Łukasz Romańczuk

Współczesny świat odrzuca Boga, odrzuca Boże Przykazania. Mówi: jesteś na świecie tylko po to, aby przeżyć jak najwięcej przyjemności. Twoim celem jest zarabiać jak najwięcej pieniędzy. Jesteś po to, aby używać różnych przyjemności. Zakupy, wycieczki oraz coraz to nowe przeżycia. To jest program dla młodego człowieka proponowany przez media. Prasa w zdecydowanej większości nie jest polska. Chodzi o to by młode pokolenia pozbawić kręgosłupa moralnego, pozbawić wiary chrześcijańskiej.

Mass media stały się ważnym narzędziem w służbie dobra lub zła. Kościół docenia ich rolę w życiu ludzkości. Świadczą o tym dekrety Soboru Watykańskiego II ośrodka społecznego przekazywania myśli w roku 1963 oraz dwie instrukcje Papieskiej Rady ds. Środków Społecznego Przekazu wydanych w 1971 i 1992 roku. Zbiór wytycznych ustalające sposoby postępowania w dziedzinie mass mediów. Środki przekazu dobrze używane służą dobru człowieka. Są łatwo dostępnym źródłem informacji, ułatwiają kontakty międzyludzkie. Docierają do szerokich warstw ludzi wszelkich stanów i zawodów. Są nośnikami współczesnej cywilizacji i kultury w budowaniu lepszego świata. Stanowią też dobrą rozrywkę.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję