Reklama

Józef Chociszewski przypomniany

W Bibliotece Publicznej Miasta Gniezna otwarto wystawę zatytułowaną "Józef Chociszewski - gnieźnieńskie lata". Ekspozycja przygotowana została z okazji 165. rocznicy urodzin znanego działacza oświatowego, autora i wydawcy wielu książek, redaktora "Gazety Gnieźnieńskiej". Wernisaż poprzedził wykład Elżbiety Urbaniak, kustosza Muzeum Początków Państwa Polskiego, na temat życia i działalności Józefa Chociszewskiego.

Niedziela gnieźnieńska 43/2002

Archiwum

Wystawa "Józef Chociszewski - gnieźnieńskie lata"

Wystawa Józef Chociszewski - gnieźnieńskie lata

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Józef Chociszewski urodził się 28 lutego 1837 r. w Chełście koło Czarnkowa. Był najstarszym synem nauczyciela Jakuba i Marii z Dymków. Posłany przez ojca do gimnazjum w Trzemesznie nie ukończył szkoły. Bardziej niż w naukę angażował się w działalność na rzecz zespolenia Słowian, co miało być warunkiem odrodzenia Polski. Założył w Trzemesznie Towarzystwo Wszechsłowiańskie. Potem zakładał tajne organizacje młodzieżowe w okolicznych szkołach. Krótko pracował jako korektor w redakcji Dziennika Poznańskiego. Później wyjechał do Cieszyna i do Chełmna, gdzie współredagował lokalne gazety.
Od roku 1869 J. Chociszewski związał się z Wielkopolską. Początkowo w Poznaniu prowadził własną księgarnię wysyłkową i wydawał popularne książki dla ludu. We wrześniu 1895 r. przeprowadził się do Gniezna. Objął redakcję Gazety Gnieźnieńskiej. Gazeta nosiła podtytuł: "Pismo polityczne dla oświaty i polepszenia doli ludu polskiego". Józef Chociszewski podkreślał, jak ważne jest polskie pismo w sytuacji, gdy w Gnieźnie ukazywały się aż cztery niemieckie gazety. Po kilku miesiącach musiał jednak opuścić redakcję. Główną przyczyną wyrzucenia go z redakcji był antyniemiecki kurs, jaki Józef Chociszewski nadał gazecie. Sytuacja zmusiła go do założenia własnej księgarni i rozwinięcia na szeroką skalę działalności wydawniczej. Mimo podeszłego wieku wydał w Gnieźnie 83 tytuły nowych książek.
Obok księgarni J. Chociszewski prowadził wypożyczalnię książek. Z czytelników odwiedzających tę placówkę uczynił grupę młodych przyjaciół książki. Organizował dla nich wycieczki i zabawy, czytał im książki, uczył patriotycznych pieśni i wierszy, opowiadał o chlubnych i tragicznych momentach polskiej historii. Za swoją działalność był wielokrotnie więziony. J. Chociszewski zmarł 11 listopada 1914 r., nie doczekawszy niepodległości Ojczyzny. Został pochowany na cmentarzu Świętego Krzyża w Gnieźnie.
Bibliografia prac J. Chociszewskiego obejmuje 150 pozycji, nie licząc wydanych przez niego czasopism i kalendarzy, gier towarzyskich i pocztówek. Pisał powiastki, opowiadania, gawędy, humoreski, bajki, sztuki sceniczne, podręczniki, książki historyczne i broszury okolicznościowe. Prawie do śmierci wydawał pocztówki, chociaż ich tematyka drażniła policję, narażając go na szykany i kary. Gry towarzyskie spełniały jednocześnie walor edukacyjny - uczyły geografii i historii. Na wystawie w Bibliotece Publicznej można zobaczyć zarówno grę planszową, jak i mapę wydaną przez J. Chociszewskiego. Zaprezentowana jest także kolekcja pocztówek - polskie stroje ludowe i kilkadziesiąt książek, których autorem bądź edytorem był J. Chociszewski. Najwięcej pozycji pochodzi ze zbiorów Muzeum Początków Państwa Polskiego, a także z Biblioteki Publicznej i zbiorów prywatnych.
Dla uczczenia pamięci Józefa Chociszewskiego nadano w Gnieźnie jego imię jednej z ulic. Podczas wernisażu Ludwik Krumrey (jeden z autorów koncepcji i opracowania wystawy, obok Elżbiety Urbaniak i Janusza Ambroży, dyrektora gnieźnieńskiej biblioteki) zaproponował, żeby Józefa Chociszewskiego uczynić patronem Biblioteki Publicznej Miasta Gniezna i umieścić tablicę pamiątkową na budynku biblioteki. Kilka osób poddało też myśl, aby J. Chociszewskiego przyjęła za patrona jedna z miejscowych szkół, zaś jej uczniowie przejęli pieczę nad grobem patrona.

Wystawa w bibliotece przy ul. Staszica 12 będzie czynna do końca listopada. Ekspozycję można zwiedzać indywidualnie lub grupowo, codziennie w godzinach 10.00-15.00, po uprzednim zgłoszeniu w administracji biblioteki, telefon (0-61) 426-32-61.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2002-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dlaczego cierpią i umierają ci, co zaufali Bogu?

2026-03-19 13:48

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

pixabay.com

Wiara uczy, że Bóg zawsze nas wysłuchuje: jednak nie zawsze spełnia nasze prośby, ale swoje obietnice. Bywa, że nie wiemy, o co prosić. Nie mając pełnej wiedzy – która przychodzi z czasem – modlimy się, ale nasze prośby są połowiczne, zawężone do momentu ich wypowiadania. Bóg tymczasem widzi szerzej, widzi nasze wczoraj, nasze dziś i wie, jakie będzie nasze jutro.

Był pewien chory, Łazarz z Betanii, ze wsi Marii i jej siostry, Marty. Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi. Jej to brat, Łazarz, chorował. Siostry zatem posłały do Niego wiadomość: «Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz». Jezus, usłyszawszy to, rzekł: «Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą». A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Gdy posłyszał o jego chorobie, pozostał przez dwa dni tam, gdzie przebywał. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: «Chodźmy znów do Judei». Rzekli do Niego uczniowie: «Rabbi, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz?» Jezus im odpowiedział: «Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin? Jeśli ktoś chodzi za dnia, nie potyka się, ponieważ widzi światło tego świata. Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu światła». To powiedział, a następnie rzekł do nich: «Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę go obudzić». Uczniowie rzekli do Niego: «Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje». Jezus jednak mówił o jego śmierci, a im się wydawało, że mówi o zwyczajnym śnie. Wtedy Jezus powiedział im otwarcie: «Łazarz umarł, ale raduję się, że Mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli. Lecz chodźmy do niego». A Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów: «Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć». Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już od czterech dni spoczywającego w grobie. A Betania była oddalona od Jerozolimy około piętnastu stadiów. I wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po utracie brata. Kiedy więc Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta więc rzekła do Jezusa: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga». Rzekł do niej Jezus: «Brat twój zmartwychwstanie». Marta Mu odrzekła: «Wiem, że powstanie z martwych w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym». Powiedział do niej Jezus: «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?» Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja mocno wierzę, że Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat». Gdy to powiedziała, odeszła i przywołała ukradkiem swoją siostrę, mówiąc: «Nauczyciel tu jest i woła cię». Skoro zaś tamta to usłyszała, wstała szybko i udała się do Niego. Jezus zaś nie przybył jeszcze do wsi, lecz był wciąż w tym miejscu, gdzie Marta wyszła Mu na spotkanie. Żydzi, którzy byli z nią w domu i pocieszali ją, widząc, że Maria szybko wstała i wyszła, udali się za nią, przekonani, że idzie do grobu, aby tam płakać. A gdy Maria przyszła na miejsce, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go, padła Mu do nóg i rzekła do Niego: «Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł». Gdy więc Jezus zobaczył ją płaczącą i płaczących Żydów, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzie go położyliście?» Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!» Jezus zapłakał. Żydzi więc mówili: «Oto jak go miłował!» Niektórzy zaś z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?» A Jezus, ponownie okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus powiedział: «Usuńcie kamień!» Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: «Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie». Jezus rzekł do niej: «Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą?» Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: «Ojcze, dziękuję Ci, że Mnie wysłuchałeś. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie tłum to powiedziałem, aby uwierzyli, że Ty Mnie posłałeś». To powiedziawszy, zawołał donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce przewiązane opaskami, a twarz jego była owinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: «Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić». Wielu zatem spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.
CZYTAJ DALEJ

Papież zwołał Przewodniczących Konferencji Episkopatów z całego świata

2026-03-19 13:05

[ TEMATY ]

Przewodniczący Episkopatu

Leon XIV

Vatican Media

W dziesiątą rocznicę Adhortacji apostolskiej Amoris laetitia, Leon XIV kieruje okolicznościowe przesłanie i zapowiada spotkanie z biskupami: „Biorąc pod uwagę zmiany, które nadal wpływają na rodziny, postanowiłem zwołać na październik 2026 r. Przewodniczących Konferencji Episkopatów z całego świata, aby w duchu wzajemnego słuchania, dokonać synodalnego rozeznania kroków, jakie należy uczynić, aby głosić dzisiaj Ewangelię rodzinom” – pisze.

W opublikowanym dziś przesłaniu, Ojciec Święty dziękuje Bogu za dar adhortacji apostolskiej Franciszka, przypomina soborowe nauczanie o rodzinie oraz wzywa, by Kościół z odnowionym zaangażowaniem głosił piękno powołania do małżeństwa i rodziny.
CZYTAJ DALEJ

Winniśmy mu wdzięczność i szacunek

2026-03-19 21:52

Biuro Prasowe AK

- Co dzisiaj w tym sanktuarium mówi do mnie Pan? Co mam dziś zrobić? Co muszę zmienić w swoim myśleniu, by siebie przekroczyć? Tak ważne jest to, byśmy dziś z tej Eucharystii wyszli umocnieni. Abyśmy oczyścili intencje, obmyślili sposób działania, podjęli decyzję i zapytali „Panie, czy tego ode mnie oczekujesz?” – mówił bp Janusz Mastalski podczas porannej Mszy św. sprawowanej w Sanktuarium św. Józefa przy ul. Poselskiej w Krakowie w uroczystość św. Józefa.

– Jeżeli cały Kościół jest dłużnikiem Dziewicy Matki, to zaraz po nim wdzięczność i szacunek winien św. Józefowi – powiedział na początku o. Nazariusz Popielarski OFM, witając bp. Janusza Mastalskiego i prosząc go o umocnienie zebranych słowem.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję