Reklama

Wiadomości

Czas goni…

Ile bólu jesteśmy w stanie znieść? Tak naprawdę nikt nie chce tego nawet sprawdzać. Gabryś tymczasem musi nieustannie się mierzyć z uporczywym bólem, a jedyną szansą na pokonanie go jest kosztowna operacja.

[ TEMATY ]

pomoc

Archiwum rodzinne

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

O Gabrysiu pisaliśmy już przed 3 laty w tekście „Wielkie małe rzeczy”

(Zobacz). Ten prawie 18-letni chłopak niemal od początku swojego życia zmaga się z problemami, które przeciętnemu człowiekowi trudno sobie nawet wyobrazić. Przypomnijmy: urodził się z wadą rozwojową centralnego układu nerwowego – agenezją ciała modzelowatego – i z zaburzeniami wzroku, dodatkowo pod koniec 1. roku życia zdiagnozowano u niego padaczkę. Wszystkie te schorzenia jako całość określa się jako mózgowe porażenie dziecięce. Gabryś nie chodzi i nie mówi, przez całą dobę ktoś musi mu towarzyszyć. Na przestrzeni ostatnich lat przeszedł już pięć operacji, po jednej z których nastąpiło u niego nagłe zatrzymanie krążenia. A na horyzoncie czai się kolejna, i to bardzo kosztowna.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Spokój? Nie dziś...

Reklama

Gabryś to prawdziwy bohater. Mimo ogromu cierpienia, którego doświadczył w swoim młodym życiu, nie poddaje się i na swój sposób – co okazuje uroczym uśmiechem – cieszy się życiem, które w dużej mierze jest wypełnione zajęciami rehabilitacyjnymi. Niestety, niedługo po tym, jak na OIOM-ie lekarze walczyli o przywrócenie oddechu i pracy serca chłopca, wystąpiła u niego spastyka – zaburzenie pracy mięśni, które polega na ich wzmożonym napięciu. Ruchomość mięśni jest w tej sytuacji znacznie ograniczona, a to się wiąże z silnym bólem, który utrudnia funkcjonowanie. Wyjściem z sytuacji okazał się w przypadku Gabrysia zabieg fibrotomii (to mało inwazyjna metoda uwalniania przykurczów przez wykonanie niewielkich nacięć w poszczególnych punktach na ciele pacjenta), ale tylko w pewnym stopniu, bo ból nie zniknął całkowicie. Stał się jednak na tyle znośny, że rehabilitacja znów zaczęła sprawiać chłopcu radość, a nie tylko cierpienie.

Archiwum rodzinne

Wydawałoby się, że w rodzinie Miłkowskich, przynajmniej na jakiś czas, zapanuje względy spokój, ale i ten nie potrwał zbyt długo – wkrótce bowiem, na skutek badań, które zostały wykonane w związku z bezsennością Gabrysia i kolejnymi atakami uporczywego bólu – okazało się, że chłopiec ma… zwichnięte biodra. Oba naraz. A to oznaczało, że prawdopodobnie nie obejdzie się bez kolejnej operacji. Kompleksowa diagnostyka i konsultacja w Instytucie Paleya (Paley European Institute) w Warszawie potwierdziły te przypuszczenia.

Szansa na życie bez bólu

– Dziś pozycja ciała Gabrysia przypomina tę, jakby cały czas siedział na krześle; jego ręce i nogi są jakby w ciągłym skurczu, więc niemal bez przerwy odczuwa ból – tłumaczy Justyna, mama chłopca. – Na dłuższą metę nie jesteśmy w stanie zabezpieczyć Gabrysia farmakologicznie, bo leki na bóle kostnopochodne bardzo obciążają żołądek i wątrobę – kontynuuje. – Zdaniem lekarzy, Gabryś nie dałby na nich rady nawet przez pół roku…

Reklama

Operacja jest dla nas przerażającą wizją, ale jest po prostu konieczna – mówi Justyna i wyjaśnia: – Ma przede wszystkim zniwelować ból, który powodują u naszego syna zwichnięte biodra, i zlikwidować przykurcze. Kolejnym celem jest przywrócenie ruchomości w stawach i wyprostowanie nóg, a poprzez rehabilitację i serię innych zaplanowanych zabiegów – przywrócenie właściwej pozycji i ruchomości ciała Gabrysia, a nawet umożliwienie powrotu do dawno porzuconej, siłą rzeczy, pionizacji, choć o tym w tej chwili nawet nie marzymy.

Plan wydaje się znakomity, gruntownie przemyślany i dobrze rokujący na przyszłość. Jedyną przeszkodą są koszty, które przekraczają 120 tys. zł, w sytuacji, gdy zabieg nie jest refundowany przez Narodowy Fundusz Zdrowia. By sprecyzować, rodzice, Justyna i Robert, tłumaczą: – Kosztorys obejmuje koszt nie tylko operacji, ale również 3-miesięcznej rehabilitacji i innych zabiegów, np. botoksu. Wliczone jest w niego także wszelkie wsparcie ortopedyczne, na które Gabryś może liczyć ze strony specjalistów z instytutu.

Kwota jest ogromna, czas goni – według lekarzy, im szybciej operacja zostanie przeprowadzona, tym większe szanse na dobre efekty, ale możliwości finansowe rodziny, która na co dzień na wszelkie sposoby stara się zapewniać Gabrysiowi możliwość ciągłej rehabilitacji i rozwoju, niestety, nie pozwalają pokryć kosztów operacji samodzielnie. Pozostaje liczyć na pomoc ludzi, którym los chłopca nie jest obojętny.

Warto pomagać

Reklama

Na rzecz Gabrysia w Fundacji Siepomaga została założona zbiórka funduszy (www.siepomaga.pl), miał także miejsce #EverestingDlaGabrysia zorganizowany przez Tomasza Kowalczyka (wyzwanie polegało na tym, że przez całą dobę jechał on na trenażerze, który symuluje realne wzniesienia trasy na Mount Everest; w tym czasie na bieżąco informował o tym, jak mu idzie, i zachęcał do zapełniania skarbonki dla Gabrysia). Dodatkowo trwają licytacje różnych przedmiotów, z których dochód zasila skarbonkę chłopca (Zobacz). A ponieważ trwa okres rozliczania PIT-ów, Gabrysiowi można także podarować 1,5% swojego podatku (w rozliczeniu należy podać dane: KRS 0000037904, cel szczegółowy: 3829 Miłkowski Gabriel). Justyna i Robert przyznają: – Zgromadzone fundusze pozwolą nam przynajmniej w części zrefundować koszty leczenia syna, jego rehabilitacji i turnusów rehabilitacyjnych, a także obozów aktywnych, które w przypadku Gabrysia znakomicie się sprawdzają. I dodają: – Jesteśmy bardzo wdzięczni za każdą wpłatę. To bardzo dużo dla nas znaczy.

*

W naszym poprzednim tekście pisaliśmy o tym, że Gabryś kocha góry i to w nich czuje się najlepiej. Jeśli operacja przyniesie zamierzone skutki (bo nikt nawet nie przyjmuje do siebie myśli, że mogłoby w ogóle do niej nie dojść), będzie mógł razem z rodzicami wrócić na swoje ulubione tatrzańskie szlaki. Bez bólu.

Nie od dziś wiadomo, że warto pomagać. Pomóżmy zatem Gabrysiowi w tej nierównej walce i dajmy mu szansę na lepsze życie.

2023-02-20 11:52

Oceń: +1 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Korea Południowa: pastor ocalił 1526 porzuconych noworodków

[ TEMATY ]

pomoc

Korea Płd.

Drop_Box_Official/lozierinstitute.org

Seulu Lee Jong-rak

Seulu Lee Jong-rak

W ciągu dziesięciu lat pastor prezbiteriański z Seulu Lee Jong-rak uratował 1526 porzuconych noworodków. W 2009 r. otworzył on przy swoim kościele Jusarang tzw. baby box - odpowiednik polskiego „okna życia”. Była to pierwsza tego typu struktura w tym azjatyckim kraju, mającym jeden z najniższych na świecie wskaźników przyrostu naturalnego.

Swe nowo narodzone dzieci najczęściej zostawiają tam matki, które zaszły w ciążę pozamałżeńską lub padły ofiarą gwałtu. W ponad 50 proc. przypadków są to dwudziestoletnie, a nawet młodsze dziewczęta. - Zazwyczaj mamy zostawiają list, w którym opisują swe bolesne historie i obiecują powrót [po dziecko]. Żyją w rozpaczliwych warunkach, bez miejsca, do którego mogłyby pójść i osoby, do której mogłyby się zwrócić - tłumaczy 64-letni duchowny.
CZYTAJ DALEJ

Watykan: powstaje Globalny Sojusz na rzecz Ekologii Integralnej

2026-03-06 17:58

[ TEMATY ]

ochrona środowiska

Castel Gandolfo

Adobe Stock

Stolica Apostolska angażuje światową wiedzę naukową, aby zająć się kwestią zrównoważonego rozwoju: w dniach 9 i 10 marca w ogrodach papieskich w Castel Gandolfo zostanie utworzony Globalny Sojusz na rzecz Ekologii Integralnej, poinformowano 6 marca. Międzynarodowa sieć na rzecz ochrony środowiska i zrównoważonego rozwoju powstaje pod patronatem Papieskiego Centrum Edukacyjnego „Laudato Si’” w Castel Gandolfo oraz Katolickiego Uniwersytetu Notre Dame w stanie Indiana, w USA.

Na dwudniowym wydarzeniu inauguracyjnym będzie reprezentowanych ponad 60 uniwersytetów z Europy, Azji, obu Ameryk i Afryki, a także liderów organizacji międzynarodowych. Celem Globalnego Sojuszu jest opracowanie konkretnych działań na rzecz ochrony klimatu. Zasadami przewodnimi są encyklika „Laudato si’” papieża Franciszka (2013-2025) z 2015 roku oraz społeczne nauczanie Kościoła.
CZYTAJ DALEJ

Włosi będą mieć nowego Carla Acutisa? Rusza proces Marca Gallo

W Mediolanie rozpoczyna się dziś proces beatyfikacyjny Marca Gallo, młodego Włocha z ruchu Komunia i Wyzwolenie. Zginął w wypadku drogowym w 2011 r. Miał zaledwie 17 lat. Dla swych rówieśników pozostał żywym świadkiem Chrystusa - podaje Vatican News.

Żywiołowy Włoch, szukający sensu życia
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję