Reklama

Tajne czy jawne

Adwokat Ireneusz Wilk - ekspert Podkomisji Sejmowej ds. Czynności Operacyjno-Rozpoznawczych, pełnomocnik rodziny Olewników, były Generalny Inspektor Informacji Finansowej

Niedziela Ogólnopolska 46/2009, str. 14-15

ARCHIWUM

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ks. Ireneusz Skubiś: - Co to są służby specjalne i kto nimi rządzi?

Reklama

Mec. Ireneusz Wilk: - Zdefiniowanie pojęcia służb specjalnych jest bardzo trudne, ale postaram się ująć je w możliwie prostych słowach.
Służby specjalne są instytucjami (formacjami) państwowymi o uprawnieniach zbliżonych do policji, których zadaniem jest ochrona bezpieczeństwa państwa i obywateli, naszych żywotnych interesów ekonomicznych i gospodarczych.
W dzisiejszym świecie z reguły nie prowadzi się wojen, ale zdobywa jak najwięcej informacji o przeciwniku, jakkolwiek rozumianym. Informacja o naszym życiu osobistym to cenne narzędzie w rękach naszych nieprzyjaciół. Ta uwaga odnosi się również do państw, które niekoniecznie dobrze nam życzą. Służby specjalne zatem gromadzą cenne informacje, a jednocześnie je chronią, aby nie wpadły w niepowołane ręce. Służby innych państw penetrują naszą gospodarkę, czytają prasę, oglądają telewizję i na tej podstawie dokonują oceny naszego potencjału ekonomicznego, ale również punktów, w których nasz kraj jest słaby. Do przeciwdziałania takiej penetracji powołany jest kontrwywiad, który również, w oparciu o nasze służby śledcze, łapie szpiegów, ale przede wszystkim zapobiega działaniom nam szkodzącym. W naszych czasach ważnymi elementami służb specjalnych są też piony, które chronią interesy ekonomiczne, przeciwdziałają terroryzmowi i zagrożeniom internetowym.
Sfera działania służb, z uwagi na jej charakter, musi być niejawna. Chronimy bowiem nasze zainteresowania, a także ludzi, którzy w tych formacjach pełnią służbę - muszą być oni bezpieczni. Istotą działania tych służb jest więc realizacja czynności operacyjno-rozpoznawczych. Dotąd brak było regulacji ustawowych tych zagadnień, a jedyną formą były tajne regulacje wewnętrzne. Mogło to rodzić poczucie u obywateli, iż służby specjalne nie mają procedur w zakresie np. stosowania podsłuchów. Nic bardziej mylnego. Sfera podsłuchów podlega również kontroli sądowej, o czym nie wolno zapominać.
Bardzo często słyszymy, że służby przekraczają swoje uprawnienia i w ten sposób godzą w konstytucyjne zasady wolności obywatelskiej. Dlatego też - wobec krytyki - zasadne jest jak najszybsze przyjęcie przez Sejm poselskiego projektu ustawy o czynnościach operacyjno-rozpoznawczych. Regulacja ta bowiem w sposób jednolity, rzeczowy unormuje problematykę działań niejawnych służb specjalnych. Z punktu widzenia praw jednostki uchwalenie tej ustawy przez Sejm będzie miało doniosłe znaczenie. Utrwali się również większe zaufanie do państwa, m.in. dlatego, że obywatele będą mogli zapoznać się z materią kontroli służb. Nie można wyobrazić sobie nowoczesnego państwa bez profesjonalnie działających służb specjalnych, przy jednoczesnym założeniu, że służby te nie są wykorzystywane do realizacji celów jednej partii politycznej. Służby specjalne mają służyć nam wszystkim. Dobre służby specjalne to takie, o których nie słychać w mediach. Nie muszą udowadniać zasadności swojego istnienia i w tym celu przedstawiać opinii publicznej wyników swojej pracy. Efekty dobrej pracy służb specjalnych okrywa zasłona milczenia. Czy ktoś dziś pamięta o bezimiennej, bezinteresownej służbie oficerów Armii Krajowej, pracujących w okupowanej Polsce na rzecz jej niepodległego bytu? Również w naszych czasach ta służba musi być tak pełniona.
Na czele wszystkich służb stoją ich szefowie, powoływani przez Prezesa Rady Ministrów. To on jest przysłowiowym szefem szefów.

- Afery tak mocno opisywane w mediach pokazują, do jakiego stopnia politycy mogą wchodzić w relacje z biznesmenami. Gdzie leży granica w kontaktach tych grup osób?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Relacje między politykami a biznesmenami istniały i będą istnieć. Dopóki istotą tych relacji nie będzie interes prywatny, lecz dobro wspólne gospodarki, takie relacje nie będą miały charakteru nagannego. Biznesmeni to grupa zawodowa o znaczącym wpływie na naszą gospodarkę. Tworzą oni miejsca pracy, dają zatrudnienie innym, odprowadzają podatki i wspierają działalność państwa, w tym organizacji charytatywnych. Każdy kraj wspiera i powinien umacniać rodzimy przemysł. Naganne jest uzyskiwanie przez niektórych biznesmenów korzystniejszych i uprzywilejowanych warunków dla własnej działalności poprzez nieformalne kontakty z politykami. Nie da się z góry określić granic relacji biznes - polityka, nie można podać prostej definicji, które kontakty są naganne, a które nie. Można za to dość precyzyjnie określić, które kontakty są sprzeczne z prawem i powinny zostać zakazane na gruncie prawnym. Kluczem do określenia tych granic jest zawsze sumienie człowieka, jego poczucie przyzwoitości i powinności w pełnieniu służby dla państwa, czym de facto jest uprawianie polityki rozumianej jako roztropna troska o dobro wspólne. Każdy zatem z polityków w kontaktach z biznesem powinien umieć określić i narzucić sobie merytoryczne i formalne granice, tak by nie sprzeniewierzyć się celom, dla jakich podjął się tę służbę pełnić. Jego celem winno być zawsze służenie drugiemu człowiekowi, a w konsekwencji państwu. Podejmując decyzję o rozpoczęciu działalności politycznej, tego typu oczekiwania powinny pozostać poza kręgiem jego zainteresowania i poza jego obszarem działalności. Nie oznacza to, oczywiście, konieczności zakończenia swoich dotychczasowych znajomości z biznesmenami czy określonymi grupami zawodowymi, jak również zakazu nawiązywania nowych. Naganne mogą być wyłącznie intencje takich kontaktów, zmierzające do „uprzywilejowania” w określony sposób tych właśnie osób czy też grup interesów. Granica ta wbrew pozorom nie jest trudna do określenia, jednak wymaga pewnego ukształtowanego i akceptowanego systemu wartości, jakim każdy człowiek winien się kierować. Problem w Polsce polega na tym, że część społeczeństwa akceptuje zachowania nieetyczne i uznaje je za normalny sposób postępowania we własnym życiu, jednak piętnuje je u innych. Inną miarą ocenia siebie i innych. Jest to klasyczny relatywizm moralny. Proste zasady uczciwości w postępowaniu, realizacja swoich celów w sposób zgodny z prawem i na takich samych zasadach jak inni zapewne wyeliminowałyby zachowania patologiczne i wątpliwe moralnie. Musimy uczynić absolutnie wszystko, aby zbudować zasady harmonii między biznesem a polityką.

- Po co tak naprawdę w Polsce są potrzebne służby specjalne? Czy ich zadania prowokacyjne czy podsłuchowe są godziwe (agent Tomek)? 9 służb w Polsce ma prawną możliwość podsłuchiwania ludzi. Czy nie ma w Polsce tendencji do tworzenia państwa jak w twórczości Orwella?

Reklama

- Pytanie to zmierza do odpowiedzi na to, czy cel uświęca środki, czy powinniśmy w imię wyższych celów móc poświęcić inne dobra. To pytanie również o postawy etyczne i moralne funkcjonowania służb, to także próba znalezienia odpowiedzi na pytanie, czy działanie służb jest dla katolika moralnie akceptowalne. W mojej ocenie służby specjalne to oczy i uszy ukierunkowane na wszystko, co może nam zagrażać. Dopóki społeczeństwo nie zrozumie, że służby te działają w jego interesie, by zapobiec naruszaniu prawa czy ujawnić jego naruszenie przez osoby, które powinny stać na straży jego przestrzegania - tak długo będą potępiane i będą pojawiać się opinie o konieczności ich likwidacji lub ograniczania. Agent Tomek nie może być twarzą działalności polskich służb specjalnych. Otwarte pozostaje pytanie, czy jego działania miały na celu weryfikację informacji o przestępstwie, czy też formę sprawdzania, czy dana osoba jest skłonna do popełnienia przestępstwa, a więc namawianie. Nie dysponuję wystarczającymi informacjami, aby jego postawę ocenić w sposób obiektywny i pełny. Służby specjalne pozostają anonimowe. Oceniając działania służb specjalnych, nie możemy pójść na skróty. Byłoby to stanowisko krzywdzące i błędne. Wszystko, cokolwiek czyni funkcjonariusz w imię nakazu moralnego, jakim jest interes państwa (czyli nasz interes), musi być nacechowane właściwą postawą moralną i etyczną, dlatego tak ważny jest odpowiedni dobór kadr do tych formacji. Niewątpliwie działanie zawsze musi zmierzać do dobra. Czy możemy uznać, że skuteczna forma obrony przed terrorystą jest niemoralna, np. w obliczu próby zamachu terrorystycznego na samolot czy wzięcia jako zakładników np. dzieci ze szkoły czy przedszkola? W tych sprawach musimy ważyć pewne dobra - to praktycznie pytanie o wojnę sprawiedliwą, która ze swej strony nie jest dobrem, ale koniecznością - również moralną - ochrony ludzi przed zagrożeniem i każda forma skutecznego działania w tych szczególnie określonych warunkach musi być dopuszczona i akceptowalna. Niezmiernie ważne jest, aby obywatel miał zaufanie do państwa, przejawia się to również w stosunku do działalności służb specjalnych. Doniesienia medialne zawierające informacje o treści rozmów prywatnych - uzyskanych w ramach podsłuchu - rzeczywiście mogą wywoływać poczucie wszechobecnej inwigilacji, która może godzić w dobra osobiste. Stosowanie jakiejkolwiek techniki operacyjnej, w tym podsłuchu, musi być ukierunkowane na ochronę interesów państwa oraz obywateli i nie może odbywać się w sposób sprzeczny z prawem.

- Za rządów PiS-u istniał urząd ministra koordynatora ds. służb specjalnych. Premier Tusk z tej formy kontroli zrezygnował. Jakie w takim razie są formy kontrolowania tych służb?

- Każdy rząd realizuje kontrolę służb specjalnych według własnego modelu i kryteriów. Służby specjalne w Polsce nie działają bez kontroli. Kontrola ta realizowana jest przez Sejmową Komisję ds. Służb Specjalnych, składającą się z posłów Klubów Parlamentarnych; Kolegium ds. Służb Specjalnych działające przy Radzie Ministrów, do którego zadań należy również nadzorowanie i koordynowanie działalności służb specjalnych, takich jak Agencja Wywiadu, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służba Kontrwywiadu Wojskowego, Centralne Biuro Antykorupcyjne, Agencja Wywiadu Wojskowego. Przewodniczącym Kolegium jest prezes Rady Ministrów, a członkowie to minister spraw wewnętrznych, spraw zagranicznych, obrony narodowej, finansów, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. W Kolegium również mogą uczestniczyć szefowie służb, o których mowa, a także przewodniczący Sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych. Kontrolę w zakresie służb sprawuje osobiście premier rządu.

- Czy według Pana oceny możliwa jest w ogóle sytuacja, że służby specjalne mogą pozostać apolityczne?

Reklama

- Sytuacja taka jest, oczywiście, możliwa, ale wszystko zależy od modelu funkcjonowania państwa w zakresie działalności służb specjalnych. Wydaje się, że przyjęcie, podobnie jak w innych krajach, zasad kadencji dla szefów służb specjalnych, mogłoby tworzyć fundamenty apolityczności. Z drugiej zaś strony - szef rządu ma prawo kształtowania i doboru ludzi, za pomocą których chce realizować politykę państwa, również w sferze służb specjalnych.
Niewątpliwie służby powinny pozostać apolityczne, zmiany zaś personalne winny być przeprowadzane w wąskim zakresie, tak aby zachować ciągłość służby i realizowanych zadań, bo te podejmowane są przecież w interesie nadrzędnym, tj. państwa polskiego.

- W odczuciu Polaków odnosi się wrażenie, że potężna organizacja prowokuje, doprowadza do łez biednych ludzi, którzy pod naporem ich namów ulegają propozycjom korupcyjnym. Czy takie zachowania są moralne?

- Pytanie o moralność działań służb specjalnych jest całkowitym odwróceniem zasad, jakimi powinien się kierować człowiek w swoim życiu osobistym i zawodowym. Działania służb mają właśnie pokazać niemoralne i niezgodne z prawem postępowanie osób, których ich działania dotyczą. I to działania tych osób winny zostać napiętnowane, a nie osób, które do ujawnienia tych zachowań doprowadziły. W Polsce następuje swoiste odwrócenie zasad moralnych, którymi należy się kierować w życiu publicznym. Osoba postępująca uczciwie i rzetelnie wykonująca swoją pracę jest postrzegana tak samo jak osoba, która tych reguł nie przestrzega. Niemoralne i naganne jest ich zachowanie po ujawnieniu popełnienia przestępstwa i robienie z siebie ofiary sytemu i służb. Celem nadrzędnym w prowokowaniu jest weryfikacja informacji o przestępstwie, nie zaś podżeganie do jego popełnienia. Służbom specjalnym nie wolno tego czynić. Takie zachowania nie mogą być akceptowane moralnie, nawet gdyby przyświecał im wzniosły cel.

- Jak ocenia Pan poziom wrażliwości moralnej polityków polskich na tle rządzących innymi państwami europejskimi czy USA, gdzie w związku z wykrytymi aferami rządy traciły władzę?

- Standardy obowiązujące w naszym życiu politycznym zapewne odbiegają od obowiązujących w innych państwach, ale to nie musi oznaczać, że ich nie mamy. W Polsce demokracja jest budowana przez kilkanaście ostatnich lat i wszyscy uczymy się poprawnych i prawidłowych zachowań. Jest to nauka żmudna i ciężka, bowiem konieczna jest zmiana mentalności osób sprawujących władzę. Proces ten jest zapewne długi. Poziom wrażliwości moralnej polskich polityków wzrośnie - oczywiście, pod warunkiem, że jako wzorzec przyjęte zostaną zachowania zgodne z prawem i etyką. W Polsce na szczęście nie mieliśmy drugiej afery Watergate, natomiast to, czy afera życia politycznego powinna powodować konieczność zmiany rządu, zależy nie tylko od rządzących, ale przede wszystkim od wyborców. Oddając głos w wyborach, głosują przecież na ludzi, którym powierzają swój mandat zaufania. Wybór dobrych ludzi przełoży się zatem na właściwe postawy moralne, które służyć będą realizacji polityki bliskiej ludziom, a władza, która nie uszanuje tego mandatu, straci możliwość rządzenia.

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Święty Jan Chryzostom

[ TEMATY ]

święty

Jan z Antiochii, nazywany Chryzostomem, czyli „Złotoustym”, z racji swej wymowy, jest nadal żywy, również ze względu na swoje dzieła. Anonimowy kopista napisał, że jego dzieła „przemierzają cały świat jak świetliste błyskawice”. Pozwalają również nam, podobnie jak wierzącym jego czasów, których okresowo opuszczał z powodu skazania na wygnanie, żyć treścią jego ksiąg mimo jego nieobecności. On sam sugerował to z wygnania w jednym z listów (por. Do Olimpiady, List 8, 45).

Urodził się około 349 r. w Antiochii w Syrii (dzisiaj Antakya na południu Turcji), tam też podejmował posługę kapłańską przez około 11 lat, aż do 397 r., gdy został mianowany biskupem Konstantynopola. W stolicy cesarstwa pełnił posługę biskupią do czasu dwóch wygnań, które nastąpiły krótko po sobie - między 403 a 407 r. Dzisiaj ograniczymy się do spojrzenia na lata antiocheńskie Chryzostoma. W młodym wieku stracił ojca i żył z matką Antuzą, która przekazała mu niezwykłą wrażliwość ludzką oraz głęboką wiarę chrześcijańską. Odbył niższe oraz wyższe studia, uwieńczone kursami filozofii oraz retoryki. Jako mistrza miał Libaniusza, poganina, najsłynniejszego retora tego czasu. W jego szkole Jan stał się wielkim mówcą późnej starożytności greckiej. Ochrzczony w 368 r. i przygotowany do życia kościelnego przez biskupa Melecjusza, przez niego też został ustanowiony lektorem w 371 r. Ten fakt oznaczał oficjalne przystąpienie Chryzostoma do kursu eklezjalnego. Uczęszczał w latach 367-372 do swego rodzaju seminarium w Antiochii, razem z grupą młodych. Niektórzy z nich zostali później biskupami, pod kierownictwem słynnego egzegety Diodora z Tarsu, który wprowadzał Jana w egzegezę historyczno-literacką, charakterystyczną dla tradycji antiocheńskiej. Później udał się wraz z eremitami na pobliską górę Sylpio. Przebywał tam przez kolejne dwa lata, przeżyte samotnie w grocie pod przewodnictwem pewnego „starszego”. W tym okresie poświęcił się całkowicie medytacji „praw Chrystusa”, Ewangelii, a zwłaszcza Listów św. Pawła. Gdy zachorował, nie mógł się leczyć sam i musiał powrócić do wspólnoty chrześcijańskiej w Antiochii (por. Palladiusz, „Życie”, 5). Pan - wyjaśnia jego biograf - interweniował przez chorobę we właściwym momencie, aby pozwolić Janowi iść za swoim prawdziwym powołaniem. W rzeczywistości, napisze on sam, postawiony wobec alternatywy wyboru między trudnościami rządzenia Kościołem a spokojem życia monastycznego, tysiąckroć wolałby służbę duszpasterską (por. „O kapłaństwie”, 6, 7), gdyż do tego właśnie Chryzostom czuł się powołany. I tutaj nastąpił decydujący przełom w historii jego powołania: został pasterzem dusz w pełnym wymiarze! Zażyłość ze Słowem Bożym, pielęgnowana podczas lat życia eremickiego, spowodowała dojrzewanie w nim silnej konieczności przepowiadania Ewangelii, dawania innym tego, co sam otrzymał podczas lat medytacji. Ideał misyjny ukierunkował go, płonącą duszę, na troskę pasterską. Między 378 a 379 r. powrócił do miasta. Został diakonem w 381 r., zaś kapłanem - w 386 r.; stał się słynnym mówcą w kościołach swego miasta. Wygłaszał homilie przeciwko arianom, następnie homilie na wspomnienie męczenników antiocheńskich oraz na najważniejsze święta liturgiczne. Mamy tutaj do czynienia z wielkim nauczaniem wiary w Chrystusa, również w świetle Jego świętych. Rok 387 był „rokiem heroicznym” dla Jana, czasem tzw. przewracania posągów. Lud obalił posągi cesarza, na znak protestu przeciwko podwyższeniu podatków. W owych dniach Wielkiego Postu, jak i wielkiej goryczy z powodu ogromnych kar ze strony cesarza, wygłosił on 22 gorące „Homilie o posągach”, ukierunkowane na pokutę i nawrócenie. Potem przyszedł okres spokojnej pracy pasterskiej (387-397). Chryzostom należy do Ojców najbardziej twórczych: dotarło do nas jego 17 traktatów, ponad 700 autentycznych homilii, komentarze do Ewangelii Mateusza i Listów Pawłowych (Listy do Rzymian, Koryntian, Efezjan i Hebrajczyków) oraz 241 listów. Nie uprawiał teologii spekulatywnej, ale przekazywał tradycyjną i pewną naukę Kościoła w czasach sporów teologicznych, spowodowanych przede wszystkim przez arianizm, czyli zaprzeczenie boskości Chrystusa. Jest też ważnym świadkiem rozwoju dogmatycznego, osiągniętego przez Kościół w IV-V wieku. Jego teologia jest wyłącznie duszpasterska, towarzyszy jej nieustanna troska o współbrzmienie między myśleniem wyrażonym słowami a przeżyciem egzystencjalnym. Jest to przewodnia myśl wspaniałych katechez, przez które przygotowywał katechumenów na przyjęcie chrztu. Tuż przed śmiercią napisał, że wartość człowieka leży w „dokładnym poznaniu prawdziwej doktryny oraz w uczciwości życia” („List z wygnania”). Te sprawy, poznanie prawdy i uczciwość życia, muszą iść razem: poznanie musi się przekładać na życie. Każda jego mowa była zawsze ukierunkowana na rozwijanie w wierzących wysiłku umysłowego, autentycznego myślenia, celem zrozumienia i wprowadzenia w praktykę wymagań moralnych i duchowych wiary. Jan Chryzostom troszczył się, aby służyć swoimi pismami integralnemu rozwojowi osoby, w wymiarach fizycznym, intelektualnym i religijnym. Różne fazy wzrostu są porównane do licznych mórz ogromnego oceanu: „Pierwszym z tych mórz jest dzieciństwo” (Homilia 81, 5 o Ewangelii Mateusza). Rzeczywiście, „właśnie w tym pierwszym okresie objawiają się skłonności do wad albo do cnoty”. Dlatego też prawo Boże powinno być już od początku wyciśnięte na duszy, „jak na woskowej tabliczce” (Homilia 3, 1 do Ewangelii Jana): w istocie jest to wiek najważniejszy. Musimy brać pod uwagę, jak ważne jest, aby w tym pierwszym etapie życia człowiek posiadł naprawdę te wielkie ukierunkowania, które dają właściwą perspektywę życiu. Dlatego też Chryzostom zaleca: „Już od najwcześniejszego wieku uzbrajajcie dzieci bronią duchową i uczcie je czynić ręką znak krzyża na czole” (Homilia 12, 7 do Pierwszego Listu do Koryntian). Później przychodzi okres dziecięcy oraz młodość: „Po okresie niemowlęcym przychodzi morze okresu dziecięcego, gdzie wieją gwałtowne wichury (…), rośnie w nas bowiem pożądliwość…” (Homilia 81, 5 do Ewangelii Mateusza). Potem jest narzeczeństwo i małżeństwo: „Po młodości przychodzi wiek dojrzały, związany z obowiązkami rodzinnymi: jest to czas szukania współmałżonka” (tamże). Przypomina on cele małżeństwa, ubogacając je - z odniesieniem do cnoty łagodności - bogatą gamą relacji osobowych. Dobrze przygotowani małżonkowie zagradzają w ten sposób drogę rozwodowi: wszystko dzieje się z radością i można wychowywać dzieci w cnocie. Gdy rodzi się pierwsze dziecko, jest ono „jak most; tych troje staje się jednym ciałem, gdyż dziecko łączy obie części” (Homilia 12, 5 do Listu do Kolosan); tych troje stanowi „jedną rodzinę, mały Kościół” (Homilia 20, 6 do Listu do Efezjan). Przepowiadanie Chryzostoma dokonywało się zazwyczaj podczas liturgii, w „miejscu”, w którym wspólnota buduje się Słowem i Eucharystią. Tutaj zgromadzona wspólnota wyraża jeden Kościół (Homilia 8, 7 do Listu do Rzymian), to samo słowo jest skierowane w każdym miejscu do wszystkich (Homilia 24, 2 do Pierwszego Listu do Koryntian), zaś komunia Eucharystyczna staje się skutecznym znakiem jedności (Homilia 32, 7 do Ewangelii Mateusza). Jego plan duszpasterski był włączony w życie Kościoła, w którym wierni świeccy przez fakt chrztu podejmują zadania kapłańskie, królewskie i prorockie. Do wierzącego laika mówi: „Również ciebie chrzest czyni królem, kapłanem i prorokiem” (Homilia 3, 5 do Drugiego Listu do Koryntian). Stąd też rodzi się fundamentalny obowiązek misyjny, gdyż każdy w jakiejś mierze jest odpowiedzialny za zbawienie innych: „Jest to zasada naszego życia społecznego (…) żeby nie interesować się tylko sobą” (Homilia 9, 2 do Księgi Rodzaju). Wszystko dokonuje się między dwoma biegunami, wielkim Kościołem oraz „małym Kościołem” - rodziną - we wzajemnych relacjach. Jak możecie zauważyć, Drodzy Bracia i Siostry, ta lekcja Chryzostoma o autentycznej obecności chrześcijańskiej wiernych świeckich w rodzinie oraz w społeczności pozostaje również dziś jak najbardziej aktualna. Módlmy się do Pana, aby uczynił nas wrażliwymi na nauczanie tego wielkiego Nauczyciela Wiary.
CZYTAJ DALEJ

Nowenna do św. Stanisława Kostki

[ TEMATY ]

nowenna

św. Stanisław Kostka

Karol Porwich/Niedziela

Nowennę do św. Stanisława Kostki odmawiamy między 9 a 17 września lub w dowolnym terminie.

„Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną” (Wj 20,3; Pwt 5,7)
CZYTAJ DALEJ

Poznać i podążać za św. Franciszkiem

2026-09-13 20:20

Janusz Dobrzyński

Już w najbliższy wtorek, 15 września, Franciszkański Zakon Świeckich zaprasza wszystkich, którym już bliska jest duchowość Biedaczyny z Asyżu i tych, którzy chcą ją lepiej poznać, na rekolekcje otwarte.

Duchowe ćwiczenia w trwającym Roku św. Franciszka odbędą się w kościele oo. franciszkanów przy ul. Zakroczymskiej 1 (na warszawskim Nowym Mieście) i będą zakończone uroczystością Stygmatów św. Franciszka. Rekolekcje poprowadzi o. Jacek Staszewski OFMConv, asystent prowincjalny oraz regionalny FZŚ, delegat-asystent wspierający asystentów narodowych FZŚ.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję