Reklama

Z notatnika kapłana

Płacz

Dodaj nasz portal do preferowanych źródeł Google
Artykuły z niedziela.pl będą pojawiać się częściej w Twoich wynikach wyszukiwania

Kiedy ludzie płaczą? Zadałem sobie niedawno, tak zupełnie przypadkowo, bez szczególnego powodu, to proste pytanie. W czasie kilkunastoletniej duszpasterskiej posługi spotykałem ludzi, którzy przychodzili z płaczem. Do księdza często przychodzi się z płaczem. Nie powiem, że zwykle, bo byłaby to nieprawda, ale się to zdarza. Jakiś czas temu z płaczem przyszedł mężczyzna, któremu rozpadało się małżeństwo. Nawet go dobrze nie znałem. Kiedy indziej przyszedł inny, zupełnie nieznany młody człowiek. Przyszedł późnym wieczorem, bo uświadomił sobie nagle, że nie ma dla kogo żyć. Pewnie nie był specjalnie wierzący, bo przyjście z tym pytaniem do księdza podpowiedziała mu telewizja, a konkretnie jakiś serial, w którym akurat bohater poszedł po poradę do kapłana. Chyba mu przeszło, bo na drugi dzień, mimo iż byliśmy umówieni, nie przyszedł. Gdy spotykam jedną z moich parafianek, ta niemal zawsze płacze. Nigdy nie ma dla mnie jakichś dobrych wieści. Płacze przez męża pijaka, a od niedawna także przez dzieci, które na tyle dorosły, że już dają jej popalić. Przepowiadałem od jakiegoś czasu, że tak będzie, ostrzegałem. Niestety, nie przyniosło to skutku. Ludzie płaczą przy śmierci bliskich, przy chorobie, zawsze wtedy, kiedy nie dają rady, kiedy coś ich przerasta, kiedy nie mogą sobie poradzić, kiedy czują się bezsilni. Płaczą z powodu przytłaczającego ich zła, gdy przygnieceni są grzechem. Najczęściej tym, który się skumulował.
Z grzechem jest trochę tak jak z kulą śniegową. Mały wydaje się niegroźny. Przeważnie przymykamy nań oko. Tłumaczymy go sobie, usprawiedliwiamy się sami przed sobą, nie zauważając, że mały grzech, pozostawiony sam sobie, zaczyna się rozrastać i kiedy nabierze masy krytycznej, spada na człowieka i przygniata go swoim ciężarem. Wtedy jest płacz i łzy, bo sytuacja po ludzku wydaje się beznadziejna.
Rozmawiałem ostatnio z naszym diecezjalnym egzorcystą. To modny dziś temat. Niemal w każdej diecezji są księża, którzy powołani oficjalnie pełnią tę funkcję. Spytałem go o przyczyny zainteresowania egzorcyzmem. Przecież jeszcze kilkanaście lat temu prawie w ogóle się o tym nie mówiło. Czy to fakt medialny, czy rzeczywista potrzeba? Oto jego krótki, mniej więcej taki wywód: - Odpowiedź jest prosta. Bo ludzie mają takie potrzeby, a mają je, bo są bardziej narażeni na działanie mocy ciemności niż dawniej, a są narażeni, bo coraz więcej z nich żyje tak, jakby Boga nie było, latami nie chodzą do kościoła i nie przystępują do sakramentów świętych, w następstwie podejmują złe decyzje, co skutkuje tym, że życie zamienia się w koszmar. Jest, co prawda, strażnik - sumienie, które się buntuje, lecz na różne sposoby próbują je uśmierzyć. Działa na krótszą lub dłuższą metę, ale nie na zawsze. Historia przypadków wpadek w zasadzkę szatana ma zawsze ten wspólny mianownik. Jest prosta i straszna zarazem.
Opowiadał mi ten ksiądz o sprawach, z jakimi przychodzą do niego ludzie. Przeważnie płaczą. Wcześniej odwiedzali już psychologów i psychiatrów i ci bezradnie rozkładali ręce, nie mogąc im nic poradzić. Na szczęście niektórzy radzili, aby poszukać egzorcysty. A co im radzi ten wyjątkowy kapłan? Lekarstwem na lęk i płacz jest pojednanie z Bogiem, czyli szczera, rzetelna spowiedź i modlitwa. To nic nowego, tyle że niektórzy zupełnie o tym zapominają.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2010-12-31 00:00

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Oceń: 0 0 dodaj do źródeł Google

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Mały Maksymilian Kolbe, Jan Paweł II i 250 świętych powitało Leona XIV

2026-11-07 11:07

[ TEMATY ]

Leon XIV w Ameryce Południowej

PAP/EPA/Gianni Schiaffarino

Mały Jan Paweł II, Matka Teresa, Carlo Acutis, a nawet św. Teresa od Dzieciątka Jezus ze smoczkiem w buzi. Około 250 dzieci przebranych za świętych i błogosławionych utworzyło niezwykły szpaler na trasie przejazdu Leona XIV w Montevideo. Papież zatrzymał się przy dziesięcioletnim Diegu, chłopcu z porażeniem mózgowym, aby udzielić mu błogosławieństwa.

Mały Jan Paweł II ciągnie za welon swoją młodszą siostrę przebraną za Matkę Teresę. Wiatr porywa mu z głowy białą piuskę. Obok stoi Carlo Acutis w czerwonej bluzie i kręconej peruce. Jest też św. Augustyn z mitrą i pastorałem, św. Maksymilian Kolbe w obozowym pasiaku, św. Bernadetta, św. Rita z różą w dłoni i św. Teresa od Dzieciątka Jezus, która nie rozstaje się jeszcze ze smoczkiem.
CZYTAJ DALEJ

To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pexels.com

Kończymy lekturę Listu do Filipian jego najbardziej osobistymi stronicami, podziękowaniem za dar. Czytaliśmy ten fragment w niedzielę (zob. glossę na 11 X). W ciągłej lekturze słychać w nim więcej szczegółu i więcej delikatności. Paweł dziękuje tak, żeby nie uzależnić się od darczyńców i nie urazić ich zarazem: „nie mówię tego bynajmniej z powodu niedostatku: ja bowiem nauczyłem się wystarczać sobie w warunkach, w jakich jestem”. Autarkēs, słowo stoików, ale ze zmienionym silnikiem: „wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”. Wdzięczność Pawła ma pamięć konkretu: „wy, Filipianie, wiecie przecież, że na początku głoszenia Ewangelii, gdy opuściłem Macedonię, żaden z Kościołów poza wami jednymi nie prowadził ze mną otwartego rachunku przychodów i rozchodów”. Eis logon doseōs kai lēmpseōs, rachunek „winien i ma”. Apostoł prowadzi z Filipianami księgowość przyjaźni. Już w Tesalonice „raz i drugi” posłali mu na potrzeby. A jednak nie o wpłaty chodzi: „nie żebym pragnął daru, lecz pragnę owocu, który wzrasta na wasze dobro”. Dar zapisuje się na koncie dających. Jałmużna jest lokatą dobroczyńcy (zob. glossę na 13 X o jałmużnie oczyszczającej). Język robi się wręcz liturgiczny. Dar przyniesiony przez Epafrodyta to „woń przyjemna, ofiara miła, którą Bóg przyjmuje”. Wsparcie misjonarza zostaje opisane słownictwem kultu ofiarniczego. Caritas jest liturgią (zob. glossę na 26 X). Stąd czek końcowy, wystawiony nie przez Pawła: „a Bóg mój według swego bogactwa zaspokoi wspaniale w Chrystusie Jezusie każdą waszą potrzebę”. Apostoł nie ma czym oddać. Przekazuje zobowiązanie Temu, którego wypłacalność zna z doświadczenia. Tak wygląda zdrowa wdzięczność ubogiego. Bez zażenowania przyjąć, bez zadłużenia serca, z przekierowaniem długu na Boga.
CZYTAJ DALEJ

Słowo kard. Grzegorza Rysia po tragedii w Krakowie

2026-11-07 22:50

Biuro Prasowe AK

– Nie chcemy, nie możemy, nie potrafimy być obojętni w takim momencie. Chcemy, potrzebujemy i musimy być RAZEM – napisał metropolita krakowski kard. Grzegorz Ryś, odnosząc się do tragicznych wydarzeń w Krakowie. Kardynał zapewnił o modlitwie za osoby zabite i ranne oraz ich bliskich, a także zaprosił mieszkańców do wspólnej Mszy św. w Bazylice Mariackiej w niedzielę o godz. 16.00.

Publikujemy słowo metropolity krakowskiego, kard. Grzegorza Rysia dotyczące dzisiejszych tragicznych wydarzeń w Krakowie:
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję