Reklama

Dla wojska: spocznij!

Niedziela Ogólnopolska 7/2012, str. 14-15

Dominik Różański/Niedziela

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Bezpieczeństwo militarne Polski na początku XXI wieku” było tematem konferencji zorganizowanej w grudniu ubiegłego roku przez Ruch Społeczny „Polska w Potrzebie”. Rozważano sprawy, o których w Polsce mówi się mało lub wcale się nie mówi, gdyż uważa się je za niepoprawne. Niepoprawni specjaliści wojskowi, czyli naukowcy i oficerowie funkcjonujący poza armią (odeszli z racji odmiennych poglądów), poddali krytyce wybrane aspekty bezpieczeństwa militarnego RP w kontekście zmieniającej się sytuacji geopolitycznej Polski w Europie.

Renesans geopolityki

Reklama

Na skutek zawłaszczenia i skompromitowania tego pojęcia przez narodowych socjalistów Hitlera i Stalina, po II wojnie światowej geopolityka jako dyscyplina straciła na znaczeniu, jednak po latach okazało się, że dociekania związków geografii z polityką są na tyle istotne, iż nie można nie uwzględniać analiz geopolitycznych. W rezultacie nastąpił renesans myśli geopolitycznej w różnych rejonach, dzisiaj geopolityka jest dyscypliną uprawianą również w Polsce.
Pytanie: Co wynika z tych związków geografii i polityki i jest ważne z punktu widzenia naszego kraju?
Geopolityka to dziś nie tylko domena wielkich mocarstw, a państwa niebędące superpotęgami, takie jak Polska, nie muszą być wyłącznie przedmiotem geopolityki mocarstwowej... Jak twierdzi prof. Romuald Szeremietiew - były minister obrony narodowej - biorąc pod uwagę obecny potencjał, Polska może i powinna odgrywać rolę podmiotową, zwłaszcza że w dziejach już taką rolę pełniła, bywała w przeszłości czynnikiem politycznie decydującym, a nawet rozstrzygającym... Dziś bardziej chodzi o to, żeby rozważając uwarunkowania geopolityczne, umiała je wykorzystać w obronie własnych interesów, a przede wszystkim w organizowaniu obronności dla bezpieczeństwa kraju.
Zdaniem niezależnych ekspertów, Polska potrzebuje pilnie rzetelnych analiz geopolitycznych, które pokazywałyby ośrodkom decydującym, a także narodowi, powstające zagrożenia zewnętrzne. Polska nie pełni dawnej funkcji przedmurza chrześcijańskiej Europy, jak wówczas, gdy była potęgą (czasy Pierwszej Rzeczypospolitej), ale nie może też stanowić rodzaju „przepierzenia” między Niemcami a Rosją jak w 1939 r. - teraz między euroazjatycką Rosją a dominującymi w Europie Niemcami. Zmiany w polityce światowej zaprzeczają temu, co w latach 90. twierdziło wielu analityków: jakoby w czasach „globalizmu” wszelkie rozważania geopolityczne straciły aktualność i pojawiła się optymistyczna teza o „końcu historii”, bowiem świat przyjął liberalną gospodarkę wolnorynkową oraz demokrację parlamentarną...
Polskie elity poczuły się zwolnione z obowiązku geopolitycznego myślenia z chwilą wstąpienia Polski do NATO i UE. Mało tego, zapanowały w RP postępująca bezmyślność i beztroska - niezbyt roztropne zdanie się wyłącznie na pomoc silnych sojuszników (z NATO oczywiście). Tymczasem w Rosji geopolityka zastąpiła marksizm i stała się nową ideologią. Obserwatorzy rosyjskiej polityki twierdzą nawet, że ten geopolityczny wymiar dążeń władz Federacji Rosyjskiej nabrał - z polskiego punktu widzenia i przyszłości świata - złowieszczego znaczenia. Te wielkomocarstwowe aspiracje przywódców są w dodatku podzielane przez większość rosyjskiego społeczeństwa, jak wynika z różnych badań - przez 50-80 proc. Rosjan.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Polski błogostan

Reklama

Gdyby NATO zachowywało swą sprawność wojskową, a UE ocaliła spoistość i solidarność, to być może ten polski błogostan mógłby być uzasadniony. Dyskutujący podczas seminarium wojskowi specjaliści z dziedziny obronności (z racji swych poglądów obecnie poza Akademią Obrony Narodowej) podawali przykłady wielu zdarzeń i dziwnych zachowań władz Polski ignorujących bezpieczeństwo i obronność kraju.
Panuje zgoda co do tego, że najmocniejszym ostrzeżeniem, które kazało zwątpić w bezpieczeństwo Polski wynikające z sojuszniczych powiązań, była przeforsowana przez Rosję budowa rurociągu Nord Stream, za pełną zgodą i we współpracy z Niemcami, które wraz z Polską są w NATO i UE. Mimo nieśmiałych protestów Polski „rura” została położona. Warto przypomnieć opinię wygłoszoną wówczas przez Radosława Sikorskiego, że jest to współczesny pakt Ribbentrop-Mołotow. Interesy narodowe Polski zostały zlekceważone przez jej sojuszników. Dlatego powinniśmy być ostrożniejsi w ocenach, na ile możemy liczyć na poparcie NATO lub UE w razie kolejnych zagrożeń bezpieczeństwa Polski.
Na panewce spaliło także inne ważne założenie polskiej strategii obronnej - specjalne stosunki Polski z USA. Wygląda na to, że USA tracą ochotę na wpływanie na politykę światową w jej fragmencie europejskim, jakby abdykowały ze swego zaangażowania, np. na terenie Polski. Polska pozostaje więc osamotniona i w swym błogostanie jakby nie zauważała zmian w polityce europejskiej, np. tego, że Rosja ignorując instytucję UE, prze do nawiązywania dwustronnych kontaktów z wybranymi państwami członkowskimi Unii. Faktem już staje się współpraca wojskowa sojuszników Polski z NATO z Rosją. Rosja, mimo sprzeciwu USA, Gruzji i krajów bałtyckich, kupiła od Francji okręty wojenne typu Mistral, a w ubiegłym roku podpisała umowę na budowę ogromnej bazy szkoleniowej rosyjskich wojsk lądowych ze wspieraną przez niemieckie ministerstwo obrony firmą Rheinmetall. Nie tylko pesymistom nasuwać się więc musi skojarzenie ze współpracą wojskową Rosji i Niemiec przed II wojną... Prof. Romuald Szeremietiew zwraca uwagę na dziwne zjawiska, jakie zachodzą w polskim państwie, a zwłaszcza w części jego elit, tych najbardziej wpływowych. Jego zdaniem, doszło dziś do tego, że Polacy są straszeni odrodzeniem „polskiego nacjonalizmu” (straszy się nim całą Europę), a neguje się jakiekolwiek zagrożenia zewnętrzne, bo „wojny nie będzie”. - Czy przypadkiem nie jesteśmy już w trybach mechanizmu, który kiedyś doprowadził do podziału kraju nad Wisłą na trzy zabory? - pyta były minister obrony.

Myślenie ewentualnościowe

Trudno zaprzeczyć, że w minionym dwudziestoleciu myślenie polskich elit o bezpieczeństwie i obronności kraju sprowadzało się do planu: wejść do UE i NATO, a wtedy to one zatroszczą się o bezpieczeństwo Polski.
Pod koniec swojej kadencji minister obrony Bogdan Klich ogłosił wielki sukces, że wreszcie NATO przyjęło tzw. plany ewnentualnościowe dla Polski, czyli że w razie zagrożenia 4 polskie dywizje będą wsparte ewentualnie przez 5 dywizji NATO. Tę radosną informację podano w momencie, gdy już zapadła decyzja w MON o likwidacji jednej z tych 4 dywizji (warszawskiej)! Oznacza to brak myślenia o bezpieczeństwie narodowym nie tylko na poziomie geopolitycznym, ale i zwykłym operacyjnym - mówią „niepoprawni” wojskowi. Takie niemyślenie doprowadziło do tego, że nie jesteśmy w stanie zabezpieczyć potrzeb obronnych Polski, do tego stopnia, że nie potrafimy nawet bezpiecznie przewieźć prezydenta, zwierzchnika Sił Zbrojnych, co pokazała katastrofa smoleńska... Katastrofa smoleńska, nie wnikając w szczegóły, świadczy o słabości Polski. Sposób zachowania władz Rosji, sposób zachowania polskiego rządu, sojuszników Polski, to czarny obraz bezpieczeństwa Polski - podkreślają niezależni eksperci wojskowi.
Ppłk rezerwy dr Grzegorz Kwaśniak, oceniając bezpieczeństwo militarne Rzeczypospolitej w 12 lat po wejściu do NATO, przywołuje książkę Józefa Mackiewicza sprzed prawie 70 lat: „Optymizm nie zastąpi nam Polski”, która opisuje postawę polskich elit emigracyjnych w czasie II wojny światowej, ich relacje oraz nadzieje wiązane z sojuszniczą Wielką Brytanią. Wskazuje na analogię między tamtymi złudnymi nadziejami a nadziejami, jakie dziś wiążemy z naszymi sojusznikami (NATO i UE). Jego zdaniem, trzeba jasno postawić pytanie: Czy Polska ma dziś jakiekolwiek samodzielne plany obronne? W mediach z rzadka pojawiają się na ten temat informacje. Najciekawsza ukazała się jesienią 2010 r., gdy ktoś oficjalnie przyznał się, że takich planów nie było przez 12 lat. Podobno jakieś ogólne plany zostały opracowane dopiero jesienią 2010 r....
Obowiązuje strategia bezpieczeństwa narodowego z 2007 r., która zakłada solidarność sojuszniczą w ramach NATO, udział w europejskiej polityce bezpieczeństwa oraz rozwój stosunków sojuszniczych dwustronnych z USA. Mamy też nowszą strategię obronności z 2009 r., która w pkt. 53 pociesza, że sojusznicze siły wzmocnienia, jeżeli zajdzie taka potrzeba, przyjdą na pomoc... Teoretycznie wszystko jest w porządku. Jednak, zdaniem dr. Kwaśniaka, niepokojące jest to, że polskie siły operacyjnie są w stanie bronić kraju zaledwie w 30 proc. (bardzo optymistycznie licząc - dodają niektórzy), sojusznicze siły wzmocnienia będą zatem musiały ewentualnie uzupełnić 70 proc. skuteczności obronnej... Cała klasa polityczna, elity polityczne i poprawne elity wojskowe zgadzają się z taką strategią i w zasadzie nikt jej oficjalnie nie kwestionuje. Śpią spokojnie, nie zważając zupełnie na to, że sytuacja geopolityczna i geostrategiczna Polski znacznie się pogorszyła.

Fantomy obronności

Gdy wstępowaliśmy do NATO, wiara w solidarność i zaufanie do Sojuszu były uzasadnione, jednak w ciągu 12 lat polskiego członkostwa sporo się zmieniło - zmieniło się samo NATO, zmieniły się Stany Zjednoczone, zmieniła się Rosja. I to ona znów staje się - choć nie chce się tego widzieć - głównym problemem polskiej polityki bezpieczeństwa. O ile za rządów prezydenta Jelcyna można było mieć jeszcze jakieś nadzieje, że Rosja będzie demokratyczna, zbuduje gospodarkę wolnorynkową i będzie państwem, ze strony którego nic nie będzie Polsce groziło, to teraz, niestety, coraz wyraźniejsze stają się ambicje neoimperialne Rosji.
Wiele do myślenia powinna dać polskim elitom rosyjska agresja na Gruzję w sierpniu 2008 r. - to nie była przecież napaść Gruzji na Rosję, jak nam to próbowano wmawiać. Wtedy powinno definitywnie skończyć się myślenie, że we współczesnym świecie żadne państwo europejskie nie będzie używało siły militarnej przeciwko drugiemu państwu w celu rozwiązania sporów politycznych. Niestety, okazało się, że jest to możliwe, że dziś także w Europie można wysłać czołgi do sąsiadów... To się może wydarzyć nie tylko na Kaukazie, nie wypierajmy tego ze swojej świadomości - przekonuje dr Kwaśniak.
Niepokojąca jest coraz wyraźniejsza rozbieżność interesów poszczególnych państw członkowskich NATO i UE. Nie sposób ignorować zjawiska renacjonalizacji polityki zagranicznej państw, kryzysu demokracji w UE oraz bardzo niekorzystnej tendencji, zauważalnej w skali całego NATO, do zmiany modelu funkcjonowania sił zbrojnych. Przez ostatnie 60 lat głównym celem NATO i głównym zadaniem sił zbrojnych była obrona terytoriów państw członkowskich Sojuszu, obecnie te zdolności obronne są zamieniane na zdolności ekspedycyjne poza krajami NATO. To się odbija niekorzystnie na zdolności NATO do obrony własnych członków.
Wobec tych uwarunkowań niezrozumiała jest postępująca degradacja systemu obronnego państwa polskiego, które cały wysiłek finansowy i organizacyjny skupia na tym, aby członkostwo w NATO było w miarę sprawnie realizowane, brakuje natomiast czasu, chęci i pieniędzy na troskę o własny system obronny, o Polskie Siły Zbrojne. Wszystko, co krajowe, w dziedzinie obronności jest odkładane na później. Po kilkunastu latach - ocenia dr Kwaśniak - dorobiliśmy się już tak wielkich zaległości, że ogólnie rzecz biorąc, nasz system obronny nie spełnia swojej konstytucyjnej roli. Dość powiedzieć, że wciąż obowiązuje ciągle zmieniana i poprawiana ustawa o powszechnym obowiązku obrony z 1967 r. - z czasów towarzysza Władysława Gomułki... Obowiązuje niczym fantom (po co? dlaczego?), bo przecież polski rząd zakwestionował powszechność obrony, czyli podstawę polskiej doktryny obronnej, która opierała się na odstraszaniu, a odstraszanie na powszechnym obowiązku obrony... Fantomem pozostaje więc też art. 85 polskiej Konstytucji o obywatelskim obowiązku obrony Ojczyzny... Polski minister obrony Bogdan Klich w swoim czasie mówił z dumą, że nikt już więcej nie będzie zmuszał młodych ludzi do służby w wojsku...
Efektem pseudoreform i „przemian” polskiego wojska stała się utrata zdolności obronnych przez Polskie Siły Zbrojne - wyrokują „niepoprawni” eksperci polskiej obronności.

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Perełki” z nauczania św. Józefa Sebastiana Pelczara

Św. Józef Sebastian Pelczar pozostawił po sobie wiele dzieł będących niezwykłą spuścizną literatury religijnej. W roku poświęconym temu Świętemu warto pochylić się nad jego myślami i wyłowić „perełki” z Jego nauczania, czyli piękne fragmenty, które można potraktować jako swoistego rodzaju komentarz do czytań poszczególnych niedziel roku liturgicznego.

I niedziela Adwentu, rok „C” - Jr 33,14-16; 1 Tes 3,12 - 4,2; Łk 21,25 - 28. 34 - 36 „Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłoku z wielką mocą i chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie” (Łk 21, 27-28). Zbawiciel przypominał nieraz ludziom śmierć i wieczność, już to wskrzeszając zmarłych, jak Łazarza, młodzieńca z Naim i córkę Jaira, już to opowiadając w przypowieściach, że śmierć jest pewną i bliską, ale jej godzina jest niepewną. Mianowicie przyrównał Siebie do gospodarza, który odjeżdża w dalekie strony i nie wie kiedy wróci, człowieka zaś każdego do sługi, któremu straż domu została powierzona; z czego wysnuł naukę: Czuwajcie tedy, bo nie wiecie, kiedy Pan domu przyjdzie, czy z wieczora, albo w północy, albo gdy kury pieją, albo z poranku, by z prędka przyszedłszy, nie znalazł was śpiących (Mar. XIII, 34-37). Tę samą prawdę wypowiedział Pan Jezus w przypowieści o dziesięciu pannach. Wszystkie miały lampy, to jest, wiarę, i wszystkie zasnęły, oczekując przyjścia oblubieńca, to jest, śmierci i sądu; ale pięć mądrych przechowało w lampach oliwę utrzymującą światło, to jest, miłość Bożą, podczas gdy pięciu głupim oliwy i światła zabrakło, bo nieszczęsne popadły w grzech śmiertelny i nie zgładziły go pokutą. Wtedy właśnie i to niespodzianie przyszedł Oblubieniec; za Nim też panny mądre weszły na gody do Jego pałacu, którego drzwi tylko miłość otwiera; natomiast panny głupie odtrącone zostały od bram nieba. I tę przypowieść zakończył Pan słowy: „Czuwajcież tedy, bo nie znacie dnia ani godziny” (Mt 25, 13); co i kiedy indziej powtórzył: „A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o jakiej porze nocy nadejdzie złodziej, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie (Mt 24, 43-44). (...) Zbawiciel daje ludziom ostrzeżenie w przypowieściach. Mianowicie, w przypowieści o włodarzu uczy, że On, jako Gospodarz i Pan wszechświata, będzie żądał od każdego człowieka, który jest tylko chwilowym włodarzem dóbr Bożych, ścisłego rachunku z użycia tych dóbr. Biada człowiekowi, który tego rachunku nie złoży i nie uczyni sobie przyjaciół z mamony niesprawiedliwości, mianowicie przez chętną jałmużnę, bo go nie przyjmą do przybytków wiecznych (Łk 16, 1-9) (...) Sąd ten nie nastąpi jednak, dopóki się nie spełnią przepowiednie Boże. I tak, Ewangelia będzie głoszona po całym świecie (Mt 24, 14), tak że wszystkie ludy będą mogły poznać naukę Chrystusową. (...) Ci którzy uwierzą, utworzą jedną owczarnię pod jednym pasterzem (J 10, 16); ale wielu będzie niewierzących, i rozmnoży się nieprawość. (Łk 18, 8; Mt 24, 12; 2 Tes 2, 13). (...) Powstaną fałszywi Chrystusowie i fałszywi prorocy, i czynić będą znaki wielkie (Mt 24, 24); wystąpi nawet na widownię świata antychryst, który się poda za Chrystusa i z pomocą czarta dokonywać będzie pozornych cudów (2 Tes 2, 9; Ap 20, 3-9); ale Chrystus Pan zabije go duchem ust swoich, to jest, wyrokiem potępienia (2 Tes 2, 8). (...) Nim przyjdzie dzień Pański, wrócą na ziemię Henoch i Eliasz, by nawoływać ludzi, a w szczególności Żydów do wiary i pokuty (Mal 4, 5-6; Mt 17, 11; Ap 11, 3-11). A na ostatku dni także i Żydzi uwierzą w Chrystusa Pana (Oz 3, 4-5). Wreszcie przyjdą ciężkie klęski na ziemię, tak jak przy zburzeniu Jerozolimy, której koniec w opowiadaniu Chrystusowym jest obrazem końca świata. Mianowicie, powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciwko królestwu i będą mory i głody i drżenia ziemi po miejscach. Ukażą się też znaki straszne na niebie, tak że słońce się zaćmi i księżyc nie da światłości swojej, a gwiazdy będą padać z nieba i mocy niebieskie poruszone będą (Mt 24, 7 i 29). Sąd ostateczny przyjdzie niespodziewanie, jak błyskawica i jak złodziej i jak potop za czasów Noego (Mt 24, Łk 18). Najprzód powstaną z martwych wszyscy umarli, dobrzy czy źli, i to prędko we mgnieniu oka (1 Kor 15, 52), na głos trąby anielskiej, tak atoli, że ciała jednych będą jaśniejące, drugich odrażające. A gdy się wszyscy zgromadzą, ukaże się na niebie znak Syna człowieczego, to jest, krzyż otoczony jasnością; a następnie sam Sędzia Chrystus zstąpi z nieba, pełen mocy i majestatu, w orszaku wszystkich Aniołów. (...) U stóp Sędziego staną wszystkie narody, a On je odłączy jedne od drugich, jak pasterz odłącza owce od kozłów i postawi owce po prawicy swojej, a kozły po lewicy (Mt 25, 32-33). Rozdział ten zapowiedział Chrystus Pan w przypowieści o pszenicy i kąkolu, a widzialną tegoż figurą są dwaj łotrzy na Kalwarii. (...) Nastąpi wyjawienie czynów ludzkich, dobrych i złych. Pismo Święte mówi, że otworzone będą księgi, w których zapisano te czyny; ale jest to tylko obrazowym wyrażeniem tej myśli, że w świetle Bożym okaże się wszystko, co ludzie dobrego lub złego dobrowolnie pomyśleli, wymówili lub uczynili (Łk 8,17) stąd sprawiedliwi będą mieli chwałę, a potępieni hańbę (...) Po tym błyskawicznym wykryciu najskrytszych nawet spraw ludzkich wyda Sędzia wyrok (Mt 25, 34, 41).
CZYTAJ DALEJ

Prokurator Witkowski: Ks. Popiełuszko umarł w bunkrze w Kazuniu [część II]

2026-01-19 16:43

[ TEMATY ]

Milena Kindziuk

bł. ks. Jerzy Popiełuszko

commons.wikimedia.org

Bł. ks. Jerzy Popiełuszko

Bł. ks. Jerzy Popiełuszko

Z prokuratorem Andrzejem Witkowskim, o kazuńskiej wersji śmierci ks. Popiełuszki, rozmawia Milena Kindziuk (część II).

- W najnowszej książce pt. „Bolesne tajemnice księdza Popiełuszki. Śladami prawdy” rozwija Pan Prokurator tezę, że ks. Popiełuszko nie został zamordowany 19 października i że po uprowadzeniu w okolicach Górska został przewieziony do bunkrów w Kazuniu Polskim. Czy są na dowody?
CZYTAJ DALEJ

Tragiczna powódź w Mozambiku. Abp Carlos apeluje o pomoc poszkodowanym

2026-01-20 09:53

[ TEMATY ]

Mozambik

ofiary powodzi

Abp João Carlos

ulewne deszcze

PAP

Powódź w Mozambiku

Powódź w Mozambiku

Ulewne deszcze i powodzie dotknęły w ostatnich tygodniach południe Mozambiku, powodując zniszczenia domów i dramat tysięcy rodzin. W obliczu tej tragedii arcybiskup Maputo João Carlos Hatoa Nunes skierował do wiernych i wszystkich ludzi dobrej woli przesłanie solidarności, bliskości i nadziei wobec osób dotkniętych kataklizmem

Arcybiskup podkreślił, że liczne rodziny zostały pozbawione dachu nad głową, wiele osób straciło swój dobytek, źródła utrzymania, a w niektórych przypadkach także bliskich. Hierarcha zawierzył wszystkich dotkniętych tragedią wstawiennictwu Maryi, „Matki nadziei i pocieszenia”, prosząc, aby „umacniała tych, którzy stracili wszystko, i wspierała osoby niosące pomoc ofiarom”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję