W kaplicy Instytutu Teologicznego 4 stycznia bp Krzysztof Nitkiewicz przewodniczył Mszy św. dla doradców życia rodzinnego. Podczas uroczystości podziękował za pięcioletnią posługę Władysławie Goliat, która dotąd pełniła funkcję doradczyni diecezjalnej. Podczas modlitwy polecano także osobę Marii Kryszpin, której powierzono misję kierowania całym diecezjalnym zespołem Doradców Rodzinnych.
Podczas homilii Ksiądz Biskup mówił: Doświadczyliście potęgi miłości we własnych rodzinach i jesteście jej świadkami. Dziękując każdemu z was za to wspaniałe świadectwo, proszę abyście dalej budowali w ten sposób Kościół Boży.
Po wspólnej modlitwie odbyło się noworoczne spotkanie diecezjalnych doradczyń życia rodzinnego oraz wspólne kolędowanie.
Ks. Wiesław Surma, diecezjalny duszpasterz rodzin, wyjaśniał: Władysława Goliat pracuje w Duszpasterstwie Rodzin kilkadziesiąt lat, jako doradczyni życia rodzinnego. Jej kompetentna i bezinteresowna służba została zauważona w Kościele sandomierskim, dlatego od 2009 r. pełni misję diecezjalnej doradczyni rodzin. W tym czasie wspólnie z Duszpasterstwem Rodzin przyczyniła się do powstania nowych poradni życia rodzinnego (obecnie 58) oraz do przeszkolenia nowych doradców życia rodzinnego (obecnie jest ich 69). Swoim doświadczeniem życiowym oraz poświęceniem ofiarnie służyła Duszpasterstwu Rodzin w przygotowywaniu rekolekcji, sympozjów, konferencji i w zakładaniu Katolickich Centrów Pomocy Rodzinie. Obecnie, po swojej rezygnacji, nadal pozostaje w poradnictwie diecezjalnym, jako doradczyni i wykładowca naturalnego planowania rodziny.
Natomiast nowa doradczyni diecezjalna Maria Kryszpin pochodzi ze Skopania. Ukończyła wydział Nauk o Rodzinie w Instytucie Studiów nad Rodziną w Łomiankach. Jest nauczycielem wychowania do życia w rodzinie w Zespole Szkół im. Stanisława Staszica w Tarnobrzegu. Do zadań doradców życia rodzinnego należy prowadzenie spotkań dla narzeczonych oraz dla małżeństw. Doradcy wspierają też Dekanalne Centra Pomocy Rodzinie. Podzieleni są na cztery rejony i w nich odbywają się dni skupienia. Natomiast takich zjazdów jak dziś, gdzie starają się spotkać wszyscy razem, jest trzy. W ramach swojego doskonalenia i własnej formacji doradcy biorą udział w sympozjach, rekolekcjach, czy prelekcjach dotyczących tematyki rodzin.
Z Joanną i Tomaszem Murawskimi o ich zadaniach, studium życia rodzinnego oraz małżeństwie rozmawia ks. Wojciech Łuszczyński
Ks. Wojciech Łuszczyński: – Czym zajmują się doradcy życia rodzinnego?
Joanna i Tomasz Murawscy: – Troszczymy się o rodziny. Naszą misją jest przygotowanie młodych ludzi nie tyle do sakramentu małżeństwa ile do życia po ślubie. Staramy się odczarować myślenie że sakramentalne „tak” jest czarodziejskim zaklęciem, które zmieni nas w cudownych małżonków i będziemy żyć razem długo i szczęśliwie. Tego oczywiście życzymy wszystkim nowożeńcom, ale wiemy, że aby to osiągnąć trzeba mocno pracować nad sobą, poświecić czas i siły na budowanie relacji i aktualizować w codzienności przysięgę małżeńską poprzez dar z siebie. My akurat zajmujemy się też kursami przedmałżeńskimi oraz zapoznajemy młodych ludzi z wykładnią Kościoła dotyczącą płodności, antykoncepcji, aborcji czy in vitro czyli w skrócie z odpowiedzialnym rodzicielstwem i naturalnymi metodami rozpoznawania płodności. Metody te opierają się na obserwacji cyklu kobiety i pozwalają, przy jednoczesnym poszanowaniu pięknego Bożego daru płodności, na regulację poczęć w małżeństwie i na podejmowanie odpowiedzialnych decyzji o rodzicielstwie. Obserwacje cyklu pozwalają nie tylko na monitoring naszego zdrowia prokreacyjnego, ale też zdrowia ogólnego organizmu i przyczyniają się do budowania relacji małżonków.
To - wbrew pozorom - bardzo trudne i poważne pytanie. Przecież w głowie się nie mieści zestawienie razem dwóch słów: „dobry” i „łotr”. Za życia byłem pospolitym kakoűrgos, czyli kryminalistą i recydywistą zarazem. Byłem po prostu ZŁOCZYŃCĄ (por. Łk 23,39-43). Wstyd mi za to. Naprawdę... Nie czyniłem dobra, lecz zło. Dlatego też do tej pory czuję się zażenowany, kiedy ludzie nazywają mnie Dobrym Łotrem... W moim życiu nie mam właściwie czym się pochwalić, więc wolę o nim w ogóle nie mówić. Nie byłem przykładem do naśladowania.
Moje prawdziwe życie zaczęło się dopiero na krzyżu. Faktycznie zacząłem żyć na parę chwil przed śmiercią. Obok mnie wisiało Dobro Wcielone - Nauczyciel z Nazaretu, który przeszedł przez życie „dobrze czyniąc” (por. Dz 10,38). Zrozumiałem wtedy, że aby naprawdę ŻYĆ, to wpierw trzeba po prostu umrzeć! I ja umarłem! Naprawdę umarłem! Wtedy wreszcie dotarło do mnie, że totalnie przegrałem życie... Właśnie w tym momencie Jezus wyciągnął do mnie pomocną dłoń, choć ta nadal tkwiła przymocowana do poprzecznej belki krzyża. Właśnie w tej chwili poczułem na własnej skórze siłę miłości i przebaczenia. Poczułem moc, którą dać może tylko świadomość bycia potrzebnym i nadal wartościowym, nadal użytecznym - człowiekiem... W końcu poczułem, że ŻYJĘ naprawdę! Wcielona Miłość tchnęła we mnie ISTNIENIE!
Może więc dlatego niektórzy uważają mnie za pierwszego wśród świętych. Osobiście sądzę, że to lekka przesada, lecz skoro tak myślą, to przecież nie będę się im sprzeciwiał. W tradycji kościelnej nadano mi nawet imię - Dyzma. Pochodzi ono z greki (dysme, czyli „zachód słońca”) i oznacza: „urodzony o zachodzie słońca”. Przyznam, iż jest coś szczególnego w znaczeniu tego imienia, bo rzeczywiście narodziłem się na nowo, właśnie o zachodzie słońca, konając po prawej stronie Dawcy Życia.
Jestem patronem więźniów (również kapelanów więziennych), skazańców, umierających, pokutujących i nawróconych grzeszników. Oj! Sporo ludzi obrało mnie za orędownika. Ci pierwsi wydają nawet w Polsce specjalne pismo redagowane właśnie przez nich, które nosi tytuł... Dobry Łotr.
Sztuka przedstawia mnie na wiele sposobów. Raz jestem młodzieńcem, innym razem dojrzałym mężczyzną. W końcu zaś mam wygląd zmęczonego życiem starca. Co artysta to inna wizja... Któż może nadążyć za sztuką?.. Na pewno nie ja!
Zwykle moim jedynym strojem bywa opaska na biodrach lub tunika. Natomiast na ikonach jestem ubrany w czerwoną opończę. Krzyż, łańcuch, maczuga, miecz lub nóż stały się moimi atrybutami.
Cóż takiego mogę jeszcze o sobie powiedzieć? Chyba tylko tyle, że Bóg każdemu daje szansę. KAŻDEMU! Skoro dał ją mnie, to może również dać ją i Tobie! Nikt nigdy przed Bogiem nie stoi na straconej pozycji! I tego się w życiu trzymajmy!
Z wyrazami szacunku - św. Dobry Łotr
Znany jest finał trwającej od lat sprawy fińskiej posłanki Päivi Räsänen. Sąd Najwyższy skazał ją za przywołanie nauczania Kościoła nt. LGBT.
Wieloletnia fińska parlamentarzystka, była minister spraw wewnętrznych Finlandii, Päivi Räsänen, została uznana winną przez Sąd Najwyższy Finlandii za "mowę nienawiści" w formie obrazy grupy LGBT w związku z broszurą poświęconą nauczaniu Kościoła na temat homoseksualizmu.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.