Reklama

Niedziela Małopolska

Duszpasterska szansa

Znajomy kapłan narzeka, że ludzie niepoważnie podchodzą do chrztu swoich dzieci albo do własnego ślubu. Tymczasem, skoro te osoby już przychodzą do kancelarii, to czy nie można tego w sposób pozytywny wykorzystać?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Przypomina się historia o sprzedawcach butów. Właściciel firmy wysyła dwóch pracowników, by sprawdzili, czy na jednej z wysp znajdą klientów na produkowane przez przedsiębiorstwo obuwie. Pierwszy sprzedawca wraca załamany: – Szefie, oni tam chodzą tylko boso! Drugi przynosi wiadomość: – To dla nas raj! Oni tam jeszcze nie mają butów! – mówi, widząc szansę na rozwój firmy. Ta sama rzeczywistość, a tak różne spojrzenia. Podobnie można pomyśleć o ewangelizacji: z jednej strony można załamać się, że tak wielu ludzi nie spotkało jeszcze żywego Boga, a z drugiej – zastanowić się, jak to „poletko” zagospodarować...

Więcej niż święconka

Podam przykład z ostatnich tygodni. Święcenie pokarmów w Wielką Sobotę. Jak wiadomo, przychodzą wtedy do świątyni także osoby, które raczej w ciągu roku omijają ją z daleka. Bywa, że przed lub po obrzędzie poświęcenia kapłani powiedzą kilka słów do wiernych, złożą życzenia, zaproszą na Eucharystię. Zdarza się, że to zaproszenie pozostaje w formie apelu, by na święconce świętowanie Wielkanocy się nie skończyło.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Nie wiem, jakie te apele odnoszą skutki. Natomiast bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie to, co usłyszałam w tym roku w parafii św. Wojciecha w Krakowie-Bronowicach. Kapłan, przed poświęceniem pokarmów, opowiedział zebranym o Panu Jezusie, po co przyszedł na świat, dlaczego dokonała się Pascha. Mówił o śmierci, jako konsekwencji grzechu, oraz o życiu wiecznym, jakie osiągnął dla nas Jezus. Ksiądz w sposób prosty, własnymi, zrozumiałymi słowami (wolnymi od tak zwanego „żargonu kościelnego”), z dużym zaangażowaniem wyjaśnił, o co chodzi w obchodzonych właśnie dniach. Chyba trafił do zebranych, bo po niektórych twarzach popłynęły łzy – trudno je powstrzymać, gdy człowiek uświadomi sobie, jak jest kochany przez Boga.

Ten kapłan niby nie zrobił nic wielkiego – wyraził po prostu to, czym żył. Być może tego przekazu wysłuchali ci, którzy w sposób szczególny go potrzebowali, bo są w kościele rzadko? Jeśli wtedy nie usłyszą o Jezusie, to kiedy?

O czym było kazanie?

Znajoma kobieta, na ogół bardzo dyskretna i powściągliwa, ostatnio nie wytrzymała. Mówi, że podczas Eucharystii chciało jej się płakać, bo w czasie ważnej liturgii, gdy kościół był pełen, usłyszała kazanie o „nie wiadomo czym”. Czarę goryczy przelał fakt, że na tę Mszę św. zaprosiła drugą osobę, która kiedyś „rozluźniła” swój związek z Kościołem. – Zastanawiałam się, dlaczego Ewangelia nie jest głoszona? Dlaczego podczas homilii nie usłyszeliśmy tego, co odnosi się do bieżących czytań, czegoś, co poruszy serca, pomoże zrozumieć, co Bóg do nas mówi i jak to się odnosi do naszego życia? – pytała.

Reklama

Ta opowieść mogła się na tym skończyć, ale nie skończyła. Zamiast narzekać, kobieta po kilku dniach skontaktowała się z księdzem, który owo kazanie wygłosił. Podzieliła się swoimi odczuciami i przemyśleniami. Dodała, że sama zastanawia się, jak głosić Ewangelię np. w środowisku zawodowym. Czy świadczenie własną postawą wystarczy? Czy też czasem trzeba przemówić, opowiedzieć wprost o Jezusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym, zgodnie z tym, o czym pisze św. Paweł: „Jakże mieli uwierzyć, skoro im nikt nie głosił?” (Rz 10, 14). Sytuacja, która początkowo ją zbulwersowała, zachęciła jednocześnie do tego, by samej jeszcze aktywniej zaangażować się w ewangelizację. Razem z innymi osobami ze swojej wspólnoty zauważyła, że z Ewangelią trzeba wyjść nie tylko do tych, którzy są na peryferiach Kościoła, ale także do przychodzących co niedziela na liturgię. Doświadczenie, ale i ostatnie badania CBOS wykazują, że świadomość, w co wierzą niektórzy katolicy, znacznie odbiega od tego, co wypowiadają w Credo!

Rozmowy przy śniadaniu

Co ważne – głoszenia Ewangelii nie można zostawiać na barkach samych kapłanów czy świeckich ewangelizatorów. A jaka jest praktyka? Czy przy wielkanocnych śniadaniach w małopolskich rodzinach toczyły się rozmowy nawiązujące do wiary? – Gdy zapytałam moich bratanków, czy wiedzą, co oznacza słowo „zmartwychwstanie”, usłyszałam od ich ojca, bym nie straszyła dzieci... – opowiada zaprzyjaźniona osoba z Krakowa. – Może chodziło mu o to, że mówiąc o zmartwychwstaniu, trzeba poruszyć temat śmierci? – zastanawiała się głośno. – No, cóż, maluchy są ze śmiercią obeznane, ale niestety za sprawą wampirów z serii „Monster High” – dopowiada inna koleżanka.

Jedno jest pewne: jeśli rodziny nie będą dzieciom głosić Ewangelii, kreskówki o upiorkach z pewnością ich w tym nie wyręczą!

2015-04-15 21:48

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rozpoczyna się Wakacyjna Ewangelizacja Bieszczadów

[ TEMATY ]

ewangelizacja

Bieszczady

bieszczadydlajezusa.pl

Rozpoczyna się ewangelizacyjny weekend w Bieszczadach. Na ulice Polańczyka i Soliny wyruszą ewangelizatorzy z całej Polski, którzy od poniedziałku pod przewodnictwem bp. Krzysztofa Chudzio przeżywali swoje rekolekcje w Domu Rekolekcyjnym Ruchu Światło-Życie Archidiecezji Przemyskiej w Rzepedzi.

Czterodniowy czas rekolekcji był dla ewangelizatorów bardzo ważny, bo najpierw sami musieli się na chwilę zatrzymać, by na kolanach spotkać się z Panem Bogiem, a następnie zostali posłani, by iść i głosić Chrystusa Zmartwychwstałego.
CZYTAJ DALEJ

Rodzina Jezusa ma jeden znak rozpoznawczy, posłuszne słuchanie

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Karol Porwich/Niedziela

Księga Przysłów daje dziś wiązankę sentencji, a pierwsza z nich należy do najodważniejszych zdań teologii politycznej Starego Testamentu: „serce króla w ręku Pana jak płynąca woda; On zwraca je, dokąd sam chce”. Starożytny władca uchodził za pana nieodwołalnych postanowień. Mędrzec spokojnie stwierdza, że i to serce jest gliną w ręku Boga. Zdanie to stało się ulubionym wersetem chrześcijańskiej refleksji o władzy, bo żaden dekret nie zapada poza Opatrznością. Druga sentencja przenosi wzrok z tronu do wnętrza człowieka: „każdego droga zdaje się prawa w jego oczach, lecz Pan waży serca”. Samousprawiedliwienie jest najstarszą z ludzkich sztuk. Bóg jednak waży serca. Stąd wniosek, który prorocy powtórzą wielokrotnie: „postępowanie uczciwe i prawe milsze Panu niż krwawa ofiara”. Kult nie może być przykrywką dla niesprawiedliwości, bo pierwszą liturgią jest sprawiedliwe życie (zob. glossę na 21 IX o Oz 6,6). Końcowe wersety schodzą do konkretu, który boli: „kto uszy zatyka na krzyk ubogiego, sam będzie wołał bez skutku”. Miara miłosierdzia okazanego staje się miarą miłosierdzia otrzymanego. To ta sama zasada, którą Jezus ujmie w błogosławieństwie miłosiernych i w przypowieści o nielitościwym dłużniku (por. glosę na 13 IX). Mędrzec opisuje tu prawo duchowej akustyki. Głuchota na ubogich wraca echem w godzinie własnej biedy.
CZYTAJ DALEJ

Piękny "tryptyk" na wrocławskich Partynicach

2026-09-23 19:56

Ks. Łukasz Romańczuk

Ołtarz w kościele św. o. Pio we Wrocławiu

Ołtarz w kościele św. o. Pio we Wrocławiu

W liturgiczne wspomnienie św. o. Pio świętuje wspólnota parafialna we wrocławskich Partynic. Dziś bierzmowania z młodzieży z parafii udzielił abp Józef Kupny. Poświęcony został także “tryptyk” za ołtarzem głównym. 

W homilii metropolita wrocławski wyszedł od zestawienia mentalności współczesnego świata z ewangelicznym przesłaniem Chrystusa: - Współczesny świat mówi: pokaż, co potrafisz. A Chrystus mówi: poznaj, kim jesteś w oczach Boga.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję