Reklama

Chrystus Królem

Niedziela sandomierska 47/2005

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Narasta w Polsce dyskusja na temat poświęcenia siebie, rodzin, poszczególnych miast i całej Polski Chrystusowi Królowi. W tej dyskusji biorą udział zarówno pasjonaci tej inicjatywy, jak też zdecydowani przeciwnicy. Podnosi się szereg argumentów ściśle teologicznych, wręcz dogmatycznych, jak też w szerokim rozumieniu pastoralnych. Jedną z ciekawostek jest postulat, by aktu poświęcenia społeczności lokalnych, czyli gmin, miast, województw, a także Państwa, dokonywały osoby odpowiadające za daną społeczność w strukturach publicznych. Zbliżająca się uroczystość Chrystusa Króla przywołuje na nowo te dyskusje i te postulaty, a także wiązane z nimi nadzieje, jak też zastrzeżenia i obawy.
Nie czas ani miejsce, by wchodzić tu w merytoryczną dyskusję w powyższej kwestii. Nie czas - bo w tych dniach nie należy prowadzić na ten temat żadnej dyskusji. Raczej należy stanąć w duchu wiary przed Chrystusem, naszym Królem i Królem całego świata, Królem dziejów ludzkich, i nie tylko oddać Mu hołd, ale także uświadomić sobie znaczenie Jego Słowa i Jego Woli dla nas, dla naszego życia. Nie miejsce - bo dla dyskusji ściśle teologicznych właściwsze są inne płaszczyzny wymiany myśli, szczególnie forum naukowe. W tym miejscu i w tych dniach raczej potrzebnych jest kilka myśli duszpasterskich, zaadresowanych do duszpasterzy, do katechetów, animatorów ruchów i stowarzyszeń, rodziców i wychowawców, jak też - przyznaję, mogących zainspirować osoby pełniące urzędy wójtów, burmistrzów, prezydentów miast, i inne ważne i reprezentatywne dla lokalnych społeczności urzędy.
Po pierwsze: poświęcenie czy zawierzenie? Gdy zawierzam siebie lub kogoś czy to samemu Bogu, czy też niebiańskiemu Patronowi, w pewnym sensie proszę, aby inicjatywa duchowa tegoż Patrona (lub samego Boga) stała się dla tak zawierzonej osoby określoną ulgą, pomocą, źródłem dodatkowego wsparcia duchowego. Gdy poświęcam siebie lub kogoś samemu Bogu, to ja stawiam siebie lub stawiam kogoś do szczególnej dyspozycji Bożej, do dyspozycji Bożego Słowa, Bożej Woli, do dyspozycji Bożej myśli, Bożej łaski i Miłości Bożej. To ja chcę wtedy wypowiedzieć, oświadczyć samemu Bogu, że aktywnie włączam się (lub włączam kogoś, za kogo przed Bogiem odpowiadam) w realizację Bożego planu zbawienia człowieka i Bożego planu przemiany świata. Takie poświęcenie to zupełnie szczególny rodzaj oświadczenia woli człowieczej.
Po drugie: kto może tak zawierzać? Bez wątpienia każdy może i powinien w duchu wiary zawierzać samego siebie. A zawierzenie innych? Nie widzę żadnego argumentu przeciwko np. zawierzeniu dzieci przez rodziców. Przecież sam Bóg powierzył rodzicom dziecko i chce współpracować z rodzicami w dziele kształtowania umysłu i serca tegoż dziecka. Zawierzenie dziecka przez rodziców wpisuje się więc w istotę rodzicielskiej odpowiedzialności za dziecko, która nie ma charakteru jedynie wychowawczego ani kulturowo-społecznego, ma wręcz charakter teologiczny, gdyż w Bogu ma swoje źródło. Rodzic może poświęcić Bogu życie własnego dziecka. Przecież Maryja i Józef przynieśli Dziecię Jezus do świątyni, aby je ofiarować Panu. Analogicznie należy ukazać i skomentować prawo każdego duszpasterza do poświęcenia Bogu powierzonych jego odpowiedzialności wiernych. Nieco trudniejsze wydaje się natomiast pytanie o prawo poświęcenia Bogu całych grup lub społeczności, np. przez wychowawców czy osoby pełniące funkcje społeczne lub urzędy publiczne. Należy tu wskazać na następującą klamrę, łączącą osobę pełniącą urząd oraz osoby powierzone jej trosce i odpowiedzialności. O możliwości poświęcenia można mówić z jednej strony tylko wtedy, gdy osoba pełniąca funkcję społeczną lub urząd publiczny jest chrześcijaninem, i akt poświęcenia chce przeżyć jako własny akt religijny. Myślę, że to pierwszy warunek wstępny. Drugim warunkiem wstępnym jest, jak się wydaje, świadomość, iż cała społeczność (jako społeczność, czyli jako całość, a nie wszyscy bez wyjątku do tej społeczności przynależący) ma świadomość, na czym akt polega, i akceptuje fakt dokonania takiego aktu w imieniu całej społeczności.
I trzecie pytanie, może nawet najważniejsze: czy osoby pełniące funkcje społeczne i urzędy publiczne są kompetentne dokonać takiego aktu poświęcenia? Czy to nie jest profanacja samego aktu? Czy nie jest to także ingerencja sfery religijnej w sferę życia tzw. świeckiego? Co do pierwszej kwestii, myślę, że nie należy mówić o profanacji, jeżeli jest dokonywany w duchu wiary i z właściwym zrozumieniem samego aktu. Co do kwestii drugiej, trzeba potwierdzić, że dokonanie aktu o charakterze religijnym nie jest wpisane w żaden dokument państwowy, określający kompetencje poszczególnych funkcji społecznych i urzędów państwowych. Nawet nie może być wpisany, i wszystko wskazuje, że w przyszłości nie będzie. Model tzw. państwa świeckiego, dominujący we współczesnej kulturze europejskiej, nie dopuszcza takiej formalno-prawnej akceptacji. Jednocześnie nigdzie to nie jest zabronione, tak jak nie zabrania się tym osobom podejmowania z własnej woli wielu inicjatyw o charakterze np. perswazyjnym, z wykorzystaniem własnego fachowego wykształcenia i osobistego autorytetu środowiskowego. Sprawy świata, tzw. sprawy doczesne, też powinny być prowadzone zgodnie z zamysłem i wolą Boga. Jeżeli więc wola osoby wierzącej, chrześcijanina, katolika, pełniącego funkcję społeczną lub urząd publiczny, spotyka się z wolą społeczności w zakresie dokonania aktu poświęcenia, nie widzę przeciwwskazań, by akt taki mógł być dokonany. Myślę jednak, że nie powinno się „zaczynać” od tego pułapu poświęcenia. Można go natomiast ze spokojem dokonać, gdy wcześniej szereg osób lub rodzin w danej społeczności dokonał już takiego aktu w odniesieniu do własnej osoby lub własnych rodzin.
Chrystus Wodzem, Chrystus Królem, Chrystus władcą nam! Amen.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Leon XIV na zakończenie konsystorza: dialog będzie kontynuowany

2026-01-10 17:11

[ TEMATY ]

kardynałowie

konsystorz

Vatican Media

Nie możemy zamykać oczu ani serca - tak o kryzysie spowodowanym wykorzystywaniem w Kościele powiedział Papież na zakończenie nadzwyczajnego konsystorza kardynałów. Wskazał w tym kontekście na potrzebę słuchania, mówiąc o tym, jak jedna z osób skrzywdzonych dzieliła się swoim bolesnym doświadczeniem, kiedy żaden biskup nie chciał jej wysłuchać. Ojciec Święty zapowiedział plany dalszych spotkań purpuratów.

„To nadzieja, której doświadczyliśmy podczas zakończonego właśnie Jubileuszu. To prawdziwe przesłanie, które chcemy dać światu: zamknęliśmy Drzwi Święte, ale pamiętajmy: drzwi Chrystusa i Jego miłości zawsze pozostają otwarte!” - wskazał Ojciec Święty.
CZYTAJ DALEJ

Rozważanie: Ostatnie słowa Juliana Tuwima. Ta historia porusza do dziś

2026-01-09 11:13

[ TEMATY ]

ks. Marek Studenski

Materiał prasowy

Czy można zgasić światłość wiekuistą… dla oszczędności? W tym odcinku wracam do ostatnich słów Juliana Tuwima – zapisanych na serwetce godzinę przed śmiercią. Zderzam je z naszym światem: piosenkami bez sensu, szopkami bez twarzy, kulturą bez Boga.

Opowiadam historię wypreparowanej kolędy, sztucznej inteligencji, która nie rozumie Wcielenia, i przyjaźni dwóch poetów, w której więcej było poszukiwania niż deklaracji wiary.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Ryś w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym: tym, co ze szpitali czyni miejsca pokrzepienia, jest miłość

2026-01-10 19:02

[ TEMATY ]

Kraków

Kard. Grzegorz Ryś

szpital dziecięcy

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej

- Miłość zmienia wzrok. Inaczej widzisz człowieka, inaczej go też rozumiesz, kiedy go kochasz. Ale to wszystko jest od Ducha. Moc Ducha to jest kochać - mówił kard. Grzegorz Ryś podczas wizyty w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie.

Na początku Mszy św. kapelan ks. Lucjan Szczepaniak SCJ przypomniał historię, jak kiedyś kard. Franciszek Macharski miał odwiedzić Szpital w Prokocimiu, ale musiał wylecieć do Rzymu i nie miał pewności czy zdąży wrócić do Krakowa. Wtedy w zastępstwie polecił ks. Grzegorza Rysia - ówczesnego rektora seminarium, którego nazwał „bardzo dobrym człowiekiem, kapłanem, naukowcem", ale też „bardzo wrażliwym na cierpienie drugiego człowieka". Kard. Macharski ostatecznie zdążył na wizytę do szpitala, więc ks. Szczepaniak wtedy nie zadzwonił do ks. Rysia. Tamto zaproszenie doszło do swoistego finału dopiero teraz, gdy kard. Grzegorz Ryś został metropolitą krakowskim.
CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję